
O incydencie, który zdarzył się podczas Pucharu Narodów Afryki 2006, opowiada były zawodnik reprezentacji Zimbabwe, Peter Ndlovu.
Właśnie skończyliśmy ostatni mecz w grupie, grając naprawdę znakomicie, pokonaliśmy silną Ghanę, jednak to nie dało nam wyjścia z grupy. W tę noc, w hotelu postanowiliśmy wypić parę drinków i uczcić nasze zwycięstwo. Zaprosiłem swojego kolegę, którego imienia nie mogę zdradzić.
Kumple z drużyny zaczęli nabijać się z porażki reprezentacji mojego kolegi, najwięcej żartował trener. Na szczęście mój przyjaciel brał to wszystko bardzo spokojnie, chociaż był dumny, że jest Ghanijczykiem, a jego cierpliwość powoli się zmniejszała, a drinków było coraz więcej, więc i żarty były coraz bardziej krzywdzące.
Noc się zakończyła, paru zawodników udało sie do łóżek, najbardziej dało sie zauważyć brak trenera i mojego przyjaciela. Przez cały turniej, nasz manager udawał sie do pokojów hotelowych, tych największych leniów (Benjani był najgorszy) i wyciągał ich z łóżka o poranku, by przygotowali się na trening. Ja i paru kumpli wpadliśmy na pomysł by powtórzyć to, ale na naszym trenerze. Dostaliśmy klucze z recepcji i siedmiu z nas wskoczyło do pokoju trenera, była 4 nad ranem. Najgorsze było to, że w łóżku nie znaleźliśmy naszego managera, a mojego kumpla, który uprawiał sex z żoną trenera!
Szybko zawróciłem kumpli, by wyszli z pokoju starałem sie opanować sytuacje. To wszystko była moja wina, bo ja zaprosiłem go do hotelu. Trenera znaleźliśmy w jednej z łazienek hotelowych. Wypił zdecydowanie za dużo więc odpadł w ubikacji.
Następnego poranka wziąłem kumpla, by dowiedzieć sie, co tak naprawdę wydarzyło sie zeszłej nocy, a on powiedział coś czego nie zapomnę do końca życia: "Jeśli ktoś obraża mój kraj, ja mszczę się przez zabranie jego żony"
Pewnego dnia trener dowiedział się o wszystkim, przez jakiś czas nawet był w separacji ze swoją żoną. Ostatnio co o nim słyszałem, to że znowu są razem, a on trenuje kogoś w USA.
Jaki morał z tego czytelnicy :) ? Nigdy nie naśmiewaj się z czyjegoś kraju.
Jak myślicie, kim był owy przyjaciel? Jeśli nadal nie wiecie to powiem wam, że to był Tony Yeboah. Same nazwisko mówi nam wszystko :).
mocne ;D... i moral tez swietny heh :D