
Niegdyś świetny piłkarz, jego gol na Euro 96 był jednym z piękniejszych w historii Mistrzostw Europy, powtarzany wielokrotnie przez wiele stacji nawet dziś. Jednak teraz 12 lat później, Paul Gascoigne, bo o nim tu mowa, jest wrakiem człowieka, który nam imponował w przeszłości.
Legendarny piłkarz zeszłej nocy przeżywał prawdziwą zapaść psychiczną, jego życie starsznie się zmieniło od tego czasu gdy opuścił boiska piłkarskie, a wszystko to czego doświadcza go obecnie życie doprowadziło do próby samobójstwa we własnej wannie, chciał się po prostu utopić.
Cała historia wyglądała tak. Gazza w niedziele udał się do jednego z kiosków z chęcią zakupienia papierosów, wszystko byłoby w porządku gdyby nie okazało się, że na jego karcie kredytowej nie ma ani grosza. A że Gascoigne ma ostatnio nie za równo pod kopułą, w końcu stwierdzono, że przeżywa właśnie maniakalną depresję, bez wahania udał się na ulicę by wyżebrać te parę groszy na fajki. Nie najlepiej mu szło, i wtedy pod sklepem jednego z milionerów i właściciela QPR, spotkał właśnie jego, człowieka, o którym pisałem wczoraj, któremu marzy się sprowadzenie ZIdane'a na trenerską ławkę.
Pan Paladini był zszokowany tym co zobaczył, jednak śpieszył się na mecz jego zespołu z West Brom, więc z dobrego serca wręczył mu £70 funtów i kazał zrobić ze sobą porządek.
"Rozpoznał w nim Paul'a i widział, że nie jest z nim najlepiej. Był pijany, śmierdział jak gorzelnia. Pan Palladini był zszokowany. Dał mu trochę pieniędzy i kazał mu iść się umyć i zjeść coś. Potem wsadził go w taksówkę i posłał swoją drogą. A kiedy dowiedział się o tym, że Gazza próbował popełnić samobójstwo, wszystko to go bardzo zmartwiło" - mówił rzecznik właściciela QPR.
Taksówka zabrała byłego reprezentanta Anglii do Millennium Hotel, a tam wydarzyła się próba samobójcza. Na szczęscie w porę wpadli policjanci, po których zadzwonili pracownicy hotelu, po tym jak Gascoigne poprosił o nóż do mięsa do swojego pokoju.
Więcej informacji na ten temat możecie przeczytać tutaj.