
David Beckham podczas swojego rocznego pobytu w Los Angeles zdążył poznać już wiele gwiazd. Do listy znajomych, na której widnieją nazwiska takie jak: Tom Cruise, Will Smith gwiazdor MLS będzie mógł dopisać kolejne nazwisko.
Pamiętacie "Elmo"? Tak, tak! To jeden z bohaterów naszego ukochanego dziecięcego show, czyli Ulicy Sezamkowej. Właśnie do tego programu został zaproszony gracz Los Angeles Galaxy. Będzie to pierwszy epizod z 39 sezonu, gdzie oprócz Davida wystąpią takie gwiazdy jak: Heidi Klum, Jenny McCarthy, Jack Black i Jessica Alba.
"David zawsze był wielkim fanem tego show. Kiedy był dzieckiem oglądał go, jak większość ludzi, i znał występujące tam wszystkie charaktery. Był więcej niż szczęśliwy kiedy dowiedział się, że będzie mógł wystąpić u boku swoich idoli z dzieciństwa." - mówił jeden z przyjaciół Beckhama
Eh, naprawdę dobre wspomnienia. Pamiętam oglądałem to każdego weekendu ucząc się jednej literki i liczby, za każdym odcinkiem. Kojarzy mi się też, że potem powstała nawet polska wersja tego show, ale wtedy już raczej byłem za stary na to. Chętnie wróciłbym do tamtych chwil.
zdjęcie: dailymail.co.uk

Był na pewno wielkim autorytetem nie tylko dla młodych ludzi, ale także innych trenerów. Jednak jego opinia po turnieju TIM Trophy na pewno diametralnie się zmieni. Carlo Ancelotti, bo o nim tutaj mowa wraz ze swoim AC Milanem przyjechał na turniej do Turynu, w którym brał udział także Juventus i Inter Mediolan.
Podczas meczu z gospodarzami, szkoleniowiec czerwono-czarnych usłyszał pod swoim adresem wiele gorzkich słów i obelg, które działały bardzo negatywnie na jego nerwy. W pewnym momencie wulkan wybuchł, Ancelotti wyszedł zza ławki i pokazał co o kibicach Juventusu myśli, posyłając w ich stronę środkowy palec, przysłowiowe "Fuck you". Każdy wie o co biega, więc nie będę tłumaczył.
"Nie wstydzę się tego gestu" - mówił trener Milanu w po meczowych wywiadach. "Pierwszy raz tak się zachowałem i myślę, że ostatni. Po prostu nie mogłem już słuchać tych obraźliwych wyzwisk na mój temat. Na szczęście była to mała grupa osób, od której oberwało się także Jose Mourinho, Zambrottcie, Materazziemu i Dejanowi Stankovicowi."
Poza tym incydentem cały turniej Ancelotti będzie wspominał na pewno dobrze. W końcu jego Milan go wygrał pokonując po rzutach karnych Milan, a potem remisując z Interem.

Brazylijczycy przebywali ostatnio na zgrupowaniu w Singapurze, gdzie rozegrali mecz sparingowy z tamtejszą reprezentacją, było 3:0 dla gości. Dzień przed odbył się otwarty trening "Canarinhos", który niestety nie wywołał dużego zainteresowania, głównie z powodu deszczu. Nie zważając na pogodę postanowił się tam wybrać 12-letni Shinoka, który tego dnia na pewno nie zapomni do końca życia.
Kiedy podopieczni trenera Dungi mieli już schodzić do szatni po odbytym treningu 12-letni chłopiec zaśpiewał głośno piosenkę:
Anderson-son-son jest lepszy niż Kleberson
Anderson-son-son to magik środka pola
Na lewo, na prawo, samba na całego
Jest szybki, ma klasę i ma gdzieś Fabregasa
A że na trybunach było mało ludzi usłyszał to jego idol, czyli sam pomocnik Manchesteru United, Anderson. Widać piosenka bardzo mu się spodobała, bo w ramach podziękowań Brazylijczyk rzucił mu swoje korki. Młody Shinoka był w niebie, nie krył łez szczęścia, a to nie był jeszcze koniec niespodzianek.
Po zakończonym treningu Anderson zabrał chłopca na murawę, gdzie ucięli krótką pogawędkę. Dodatkowo podpisał buty, które podarował 12-latkowi i poznał Shinokę z trenerem reprezentacji "Canarinhos", Dungę.
"Nigdy nie zapomnę tego dnia" - opowiadał najszczęśliwszy chłopiec na ziemi.

W roli głównej występuje Mark Lawrenson, były piłkarz Liverpoolu w latach 1981-88. Po karierze boiskowej postanowił wziąć się za trenowanie, ale z różnymi skutkami. Obecnie ci, co mieszkają na Wyspach Brytyjskich mają przyjemność oglądać go jako eksperta w programie "Match Of The Day". Oprócz niego w filmiku występują Shaun Wright Phillips, połamany Michael Owen, Peter Crouch, John Terry i kilku graczy Arsenalu. Cała kreskówka zrobiona jest na styl "Sothparkowych" Kanadyjczyków, czyli takich odklejających się, gadających głów. Kto zna South Park ten wie o czym mówię.

UEFA oszacowała, że przychody z Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii wyniosły 1,3 miliarda euro. To o pół miliarda więcej, niż podczas Euro 2004 w Portugalii. "Na czysto" na zakończonym niedawno turnieju UEFA zarobiła 250 mln euro.
Ponad połowa wpływów pochodzi ze sprzedaży praw telewizyjnych. Koszt organizacji mistrzostw wyniósł 600 mln euro, a cztery lata wcześniej w Portugalii - 313 mln euro.
UEFA zamierza przeznaczyć zarobione pieniądze na finansowanie turniejów młodzieżowych i piłki nożnej kobiet. Pieniądze zostaną także wykorzystane na szkolenia dla trenerów i sędziów oraz pokrycie kosztów funkcjonowania samej piłkarskiej centrali.
Największym problemem, oprócz niesprzyjającej pogody, okazał się czarny rynek biletów. Pojawiło się na nim ponad półtora miliona wejściówek, które zostały anulowane tuż przed rozpoczęciem imprezy.
Eksperci jako inny problem podają... położenie Austrii i Szwajcarii. Kibice z Włoch, Francji, Niemiec, Chorwacji i Francji mieli na mistrzostwa tak blisko, że... po meczu od razu wracali do domów, nie "zostawiając" pieniędzy na miejscu.
Zyski z Euro 2008 byłyby również większe, gdyby do mistrzostw zakwalifikowała się Anglia, której kibice słyną z rozrzutności.
PAP

Jak myślicie, dlaczego Mistrzostwa Świata w piłce nożnej plażowej są rozgrywane co roku, a nie jak na boiskach trawiastych, co cztery? Większość powie: "dla pieniędzy", bo wpływy z takiego turnieju nie są wcale takie małe. Inni zaś mogą twierdzić, że to specjalnie dla tych chłopaków, którzy biorą udział w tym turnieju, w końcu nie pracują/grają dla takich klubów jak Chelsea, czy Real Madryt dlatego mają dużo czasu na takie rozgrywki. Myślę, że obie opcje są prawdziwe, ale to nie jest ważne, przecież nikt z tego powodu nie narzeka.
Mistrzostwa zakończyły się w niedzielę, a zwycięzcą została reprezentacja Brazylii, co nie jest wielką niespodzianką. Od kiedy FIFA objęła ten turniej, Brazylijczycy wygrywali go aż 3 razy. Jak było przed? Otóż rozegrano dziesięć turniejów o Mistrzostwo Świata Piłki Plażowej z czego aż dziewięć wygrali właśnie "Canarinhos"!

Jednak ten turniej to nie tylko spocone chłopy biegające za piłką po piaszczystej plaży. Są to także piękne kobiety (cheerleaderki), zagrzewające kibiców podczas przerw między spotkaniami. Zresztą sami popatrzcie.




Na koniec mały bonusik. Video tych pięknych piaskowych cheerleaderek. Aż dech w piersi zapiera.

Dokładnie jak w temacie. Właśnie tego wymaga od swoich piłkarzy trener Olimpijskiej reprezentacji Nigerii, Samson Siasia. Jednak nie tylko fryzura jest warunkiem, by dostać się do kadry, liczy się także odpowiedni, schludny ubiór.
Siasia jest bardzo znany ze swojej stanowczości i ścisłych zasad dyscypliny. Uważa, że jego piłkarze spędzają za dużo czasu nad wymyślaniem, a potem układaniem swoich dziwacznych fryzur. Wierzy, że jego piłkarze ten czas mogliby spędzić o wiele bardziej pożytecznie, szlifując swoją piłkarską formę.
Dla mnie kompletna bzdura, co włosy mają do gry w piłę? Według trener Nigeryjczyków mają i to wiele, bo gracze z krótkimi włosami są podobno bardziej aerodynamiczni, co sprawia, że łatwiej im załapać odpowiedni rytm na boisku.
Zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce już wkrótce, kiedy rozpoczną się zmagania sportowcu na azjatyckiej Olimpiadzie. Czy wszyscy będą łysi?

Wielkie brawa dla serwisu Yahoo! Popatrzcie na fotografię poniżej. Kogo tam widzicie? Czy to cieszący się John Terry i Nicolas Anelka? A wcale, że nie! Trafiliście z Terrym, jednak drugą osobą według Yahoo jest Andriy Shevchenko! Możliwe, że Ukrainiec zmienił kolor skóry, albo ma tyle wolnego czasu, że postanowił wziąć przykład z opalenizny kolegi z Manchesteru United Ronaldo, co mu się na pewno udało. Mało tego! Nawet go prześcignął.

Dla tych co nie rozumieją angielskiego przetłumaczę tekst poniżej zdjęcia:
"Gracz Chelsea Andriy Shevchenko po prawej dostaje gratulacje od Johna Terry'iego w czasie ich meczu przeciwko Malezji na stadionie Shah Alam, koło Kuala Lumpur, Wtorek, 29 lipca 2008. Chelsea prowadzi 1:0 po pierwszej połowie."

Kuzynka Wayne Rooneya to prawdziwa i wierna fanka Evertonu co pokazują znakomicie jej ostatnie zdjęcia, na których pozowało nago, owinięta szalikiem drużyny Goodison Park. Chociaż Natalie i napastnik Czerwonych Diabłów to rodzina, dziewczyna nadal nie może wybaczyć Rooneyowi, że ten obrócił się od swojego ukochanego klubu z dzieciństwa i dołączył do ekipy Manchesteru United.

Od kiedy Natalie powiększyła sobie piersi jej życie obróciło się do góry nogami. Rozpoczęła karierę modelki, do tego otworzyła swoją własną stronę Natalierooney.com.


zdjęcia: www.thesun.co.uk

Słyszeliście o fałszywym Erikssonie, który jakieś dwa tygodnie temu grasował po trybunach stadionów meksykańskich? Pisał o tym magazyn "futbol.pl", a podszytym panem okazał się angielski aktor i komik Derek Williams. Oczywiście wszystko wyglądało tak realnie, że wszyscy klubowi działacze Universidad Nacional dali się nabrać. Uwierzyli, że to właśnie Szwed, nowy selekcjoner reprezentacji Meksyku ich odwiedził!
Mijają dni, a na jaw wyszło, że to nie pierwsza taka akcja pana Williams. Podobno wcześniej udało mu się wkopać naszego "cesarza", Listkiewicza - informuje Newsoftheworld.com. Podczas wyjazdowego meczu naszych z reprezentacją Anglii w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2006 (przyp. przegraliśmy 2:1, gola dla nas zdobył później wielki nieobecny Tomasz Frankowski), komika postanowił wynająć FA. Ten pojawił się w loży VIP, gdzie m.in znajdował się prezes PZPN-u, podczas gdy prawdziwy Eriksson motywował swoich chłopaków w szatni.
"Pokazałem im prawie wszystko z repertuaru Svena. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zapytał mnie, kto dziś wygra. Więc odpowiedział w stylu Svena, "Oczywiście obaj jesteśmy pewni, że wygra nasza własna drużyna" - opowiadał Derek Williams. "On się uśmiechnął i powiedział, że to wielki zaszczyt poznać mnie. Widać, że FA było zadowolone z mojego występu nigdy mnie nie wydając."
Jednak są też gorsze strony medalu bycia podobnym do Szweda. W późniejszym czasie Williams mógł przekonać się na własnej skórze jak bardzo pożądany przez kobiety jest pan Eriksson. "Pewnego dnia obca kobieta zaciągnęła mnie do rogu w jednym z hotelów, wcisnęła mi swój klucz do swojego pokoju i powiedziała, "Chodź ze mną - Pragnę cię! Potrzebuje cię! Ja jestem szczęśliwie żonaty, więc odmówiłem."
"Było tego naprawdę wiele, proponowano mi nawet rolę w filmie porno, za którą miałem dostać 4,000 funtów grając Svena. Oczywiście nie mogłem się na to zgodzić."
W zeszły weekend FA potwierdziła te informacje, jednak przyznając, że nie wiedzieli, że udało mu się nabrać nawet naszego "Lispkiewicza", chyba redaktorom "Newsoftheworld.com" tutaj wkopała się jakaś pomyłka. Jestem ciekaw co na to pan prezes.
Wszyscy Polacy na kilka dni tak zachłysnęli się sprawą dwóch piłkarzy Polonii Warszawa, że nic innego nikogo nie interesuję, poza tymi dwoma "bandytami". Nie ukrywamy, że bardzo rozbawiła nas ta sprawa. Na drugi plan zszedł Michał Listkiewicz i jego "wiejskie popijawy", zamieszanie w Ekstraklasie, którym nikt się zbytnio nie interesuje, jutrzejszy mecz Wisły Kraków z jerozolimskim zespołem.

Głos w sprawie Piotra Ś. i Radosława M. zabierają osoby, których taki wybryk w ogóle nie powinien interesować. Mam tu na myśli ministra sportu Mirosława Drzewieckiego i Jana Tomaszewskiego. Tomaszewski zauważył, że wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba wiedzieć kiedy skończyć. - Piłkarz to normalny człowiek, nie jest zakonnikiem, chociaż z zakonnikami teraz nie jest najlepiej - stwierdził w wywiadzie dla TVN24. - Kobiety, wino i śpiew są dla piłkarzy. Trzeba tylko wiedzieć, kiedy, jak, z kim i ile - zaznacza.
"Tomkowi" wtórował Drzewiecki, który stwierdził, że nie doszłoby do skandalu, gdyby rozgrywki Ekstraklasy ruszyły w terminie.
- Znowu winny jest PZPN - mówił pół żartem, pół serio minister. Szef resortu wyraził ubolewanie, że Majdan w taki sposób zakończył swoją karierę. - Zapisuje się fatalnymi zgłoskami, że zostanie nam w pamięci jako skandalista - dodał na zakończenie.
Głos w sprawie zabrał także brat Majdana, który (jak to brat) bronił "swoich" - Są wakacje, ludzie chcą się bawić. Jak ktoś chce spać, to niech jedzie do sanatorium - podsumował skandal w rozmowie z TVN24.
Nas interesuje twoja opinia. Chcemy dowiedzieć się co myśli o tym 'skandalu' populacja młodych.
![]() |
Jakie będą konsekwencje zdarzenia z udziałem Piotra Ś i Radosława M.? |
| Doda wróci do Radka | |
| Świerczewski zostanie etatowym komentatorem Polsatu | |
| Czeka ich kariera w reprezentacji polskich więźniów | |
| Policjanci ich przeproszą | |
![]() |
|
| statystyki | |

Kiedyś pisaliśmy jakim to specjalnym klubem jest hiszpański Athletic Bilbao. Tam liczą się tradycje, oryginalność, a to za sprawą tego, że w ich barwach, do tego sezonu nie wystąpił, żaden piłkarz spoza krainy Basków!
Nie wiem, czy jest tak nadal, ale na pewno dojdzie do zmiany innej tradycji. Klub popada z roku na rok w coraz to większe problemy finansowe, co zmusza włodarzy klubu do umieszczenia na koszulkach loga sponsora, którego nie było tam jeszcze nigdy w 110 letniej historii drużyny z Bilbao!
Nowym sponsorem Athletico będzie lokalne przedsiębiorstwo "Petronor", hiszpański potentat w sektorze energetycznym, a nieoficjalnie poinformowano, że klub zarobi na tym 1,5 miliona euro.
W dzisiejszych czasach, kiedy największa rolę w futbolu odgrywają pieniądze to rzadko spotykane, ale czego nie zrobi się, by uchronić swoją drużynę od bankructwa. W tej sytuacji jedynym klubem Primera Division, który będzie występował w koszulce bez sponsora to FC Barcelona, oni na pieniądze raczej narzekać nie muszą.

Obóz przygotowawczy Portsmouth w Nigerii to na pewno wielka przygoda dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczyć kraju z Czarnego Lądu. Jednak to co miało mieć najmniejsze znaczenie, czyli zwykły, rutynowy lot samolotem okazał się koszmarem, który pozostanie w głowach tych co zasiedli na pokładzie.
Samolot z angielskimi piłkarzami, kiedy podchodził do lądowania musiał poderwać maszynę nad samym pasem! Jakież zdziwienie pasażerów lotu, myśli, a przede wszystkim strach musiały towarzyszyć tej 30 minutowej podróży, kiedy samolot krążył wokół gór, wśród szalejących piorunów i burz. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, pilot wykazał się wspaniałym doświadczeniem i mocnymi nerwami, przez co został nagrodzony brawami 40 osób na pokładzie.
"To był świetny lot do czasu lądowania - nie wiedzieliśmy co się dzieje, gdy samolot nagle poderwał się w powietrze. Byliśmy w szoku, ponieważ nikt nas nie ostrzegł o zagrożeniu. Słowa uznania należą się pilotowi - wyjaśnił nam, że nie mógł skontaktować się z wieżą i dlatego zdecydował się na tak odważny manewr" - mówi obrońca Portsmouth Linvoy Primus.

Polska piłka dosięgła głębokiego dna. Burdel w naszej ekstraklasie odzwierciedla listę najlepszych lig świata, o której pisaliśmy jakiś czas temu, gdzie dzielimy 67 miejsce z Omanem! Do tego jeszcze wczorajszy wybryk naszych super gwiazdek, którym grozi kilka lat więzienia za napaść na policjantów. Czy może być jeszcze gorzej? A i jeszcze zapomniałbym o braku stadionu, na którym kadra narodowa mogłaby rozegrać mecze eliminacyjne Mistrzostw Świata!
Kto jak kto, ale pewno myślicie, że tym wszystkim najbardziej przejmuje się nasz Prezes PZPN-u pan Michał Listkiewicz, płacząc po kątach, a figa! Nic bardziej mylnego. Szefo naszego wspaniałego związku biega po lasach i ma gdzieś to, że ekstraklasa ruszyć nie mogła przez werdykt Trybunału Arbitrażowego. "A dlaczego? Cóż takiego się stało? Że liga ruszy tydzień później? No i co z tego?!" - mówi.
"Nie, urlopu nie skrócę. Bardzo mi tu dobrze. Zupełna głusza, wokół lasy. Zachodzę do wiosek, siadam z ludźmi przed sklepem, piwko piję. I tak myślę, że lepiej mi się z nimi rozmawia niż z niektórymi z tak zwanego establishmentu piłkarskiego" - tak przejmuje się tym wszystkim pan Listkiewicz opowiadając swoje przygody SuperExpressowi. Po prostu szkoda słów.

Każdy nowy pracownik klubu, szczególnie oczywiście piłkarze, przechodzi w szatni „The Blues” swoisty chrzest. Musi wyjść na środek i w obecności reszty zawodników i trenerów... zaśpiewać dowolnie wybraną piosenkę. - To już wieloletnia tradycja, która pomaga ludziom w aklimatyzacji. Niektórzy potrafią zagrać przy 60 tysiącach kibiców, a nie potrafią wydusić z siebie słowa w obecności 24 kolegów z zespołu. Szczerze mówiąc, niektórzy gdy o tym słyszą, mają po prostu pełne gacie – śmieje się kapitan Chelsea i wychowanek klubu – John Terry.
Zatem swój występ miał dwa lata temu Michael Ballack, który zaśpiewał ludową pieśń po niemiecku. Z kolei wielkie problemy z porwaniem kolegów miał Andrij Szewczenko, który cały w stresie niemal wyrecytował – zamiast zaśpiewać – utwór „We are the champions” grupy Queen.
Oczywiście chrzest nie ominął także nowych, pozyskanych w tym okienku transferowy piłkarzy – Portugalczyków Deco i Jose Bosingwy. - Sesję śpiewu mieliśmy w ostatni weekend. Deco poradził sobie świetnie, ale Bosingwa był w całkowitym szoku. Obiecał, że za parę dni na pewno się poprawi – relacjonuje Terry.
Podobno piłkarze chcą aby nowy trener, Luiz Felipe Scolari również popisał się swoimi wokalnymi umiejętnościami. Czy ten się jednak zgodzi, nie wiadomo.
Super Express

Trzem piłkarzom zatrzymanym w nocy z niedzieli na poniedziałek w Mielnie za znieważenie policjantów, nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów. O zatrzymaniu piłkarzy poinformowała w poniedziałek TVN24. Według stacji zatrzymanymi są dwaj byli reprezentanci Polski Radosław Majdan i Piotr Świerczewski.
"Odbywała się tam głośna impreza, w której uczestniczyło kilkanaście osób. Pierwszy policjantów zaatakował Piotr Ś. Najpierw ich wyzywał, potem zaczął bić funkcjonariuszy pięściami w twarz i kopać. Do Piotra Ś. dołączyli wkrótce Radosław M. i Radosław Ch." - zrelacjonował wydarzenie Karczyński.
Piotr Ś. - jak poinformował rzecznik zachodniopomorskiej policji - zachowywał się agresywnie również po zatrzymaniu. - Groził policjantom, że ich załatwi - zakończył Karczyński.
Piotr Świerczewski umie się bić. Przekonywał nas o tym niejednokrotnie. Od czasu do czasu trafiał na niewłaściwą osobę, jak kiedyś podczas jednej z sylwestrowych zabaw. Tym razem tak mu się nie upiecze. Za owe wykroczenie grozi kara... od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności!
Nas najbardziej rozbawiła wypowiedź Jacka Zielińskiego, który w taki sposób powiedział o Świerczewskim i Majdanie: -Na razie są zawieszeni w prawach zawodnika, więc nie biorą udziału w treningach.
A czy nie uczestniczą w treningach, bo siedzą w areszcie?

We wczorajszym towarzyskim spotkaniu pomiędzy Celticiem Glasgow a FC Porto, Artur Boruc miał bardzo dużo sytuacji do obronienia. Przez całe spotkanie to właśnie Portugalczycy dyktowali warunki. Kilka razy udało się wywieść w pole defensywę mistrzów Szkocji, ale wtedy na ich drodze stawał niesamowity Boruc, który potrafił wyjść obronną ręką nawet z najbardziej beznadziejnych sytuacji. Artur bronił perfekcyjnie, ale nie byłby sobą, gdyby na boisku nie zrobił czegoś niezwykłego.
Po jednym z dośrodkowań w pole karne, Polak zrobił małego psikusa koledze z zespołu. Kiedy Boruc był już pewny, że piłka spadnie za bramką, w wyskoku zamiast niej złapał... za głowę szkockiego piłkarza. Widać, że Artur był w świetnym humorze. Mimo iż w spotkaniu nadal nikt nie strzelił ani jednego gola. Koledzy naszego bramkarza mieli ubaw po pachy z żartu byłego gracza Legii Warszawa. Żarcik Boruca tak dobrze podziałał na drużynę Celtiku, że Holender Jan Venegoor of Hesselink dwie minuty przed końcem zdobył zwycięskiego gola. Bo przecież liczy się sport i dobra zabawa :)

Od kiedy Cristiano Ronaldo rzucił Nereidę Gallardo, przez jego sypialnię przewijają się kolejne piękne kochanki. Jedna z nich, Niki Ghazian, była zdumiona gdy zobaczyła, że "C-Ron" kocha się w bucie ortopedycznym. Podczas łóżkowych igraszek gwiazdor znalazł czas na to, by... dosypać do środka buta lodu-pisze wp.pl
Ronaldo nadal cierpi przez kontuzję kostki i musi chodzić w specjalnym bucie ortopedycznym. Jego cierpienie musi być wielkie, skoro nie zdejmuje go nawet w łóżku.
Kochanka Ronaldo twierdzi jednak, że but w niczym Portugalczykowi w łóżku nie przeszkadza i piłkarz jest w takiej formie, jak w minionym sezonie w Premiership. "To była wspaniała noc" - mówi rozmarzona Niki. "Cristiano leżał co prawda niemal cały czas na łóżku, ponieważ nie chciał przeciążać swojej kontuzjowanej nogi, ale kiedy robisz to z najwspanialszym mężczyzną na świecie, możesz mu wybaczyć takie szczegóły" - dodaje modelka, którą cytuje wp.pl.

Lukas Podolski postanowił sobie zafundować pojazd, który mógłby dojeżdżać na treningi. Po dłuższym namyśle wybrał Audi R8.
"Bryczka" jest niczego sobie. 100 km/h osiąga w 3,8 sekundy, ma 8 cylindrów pod maską i 20-calowe koła, a elektroniczny ogranicznik prędkości maksymalnej w niej zdjęto, więc może pojechać 317 km/h. Podolski już na treningi nie będzie się spóźniać.
Dodajmy, że pojazd kupił po cenie okazyjnej, bowiem w salonie ze 188 tysięcy euro opuszczono mu na 170 tysięcy. Tam też pracują kibice.
Super Express

Nie da się ukryć, że ostatnie 'niusy' na naszym portalu nie są za bardzo miłe i nikomu nie życzylibyśmy tego co dotknęło Browna, Martinsa i teraz Mexesa. Ten ostatni wczoraj, około północy dowiedział się o tym, że jego córeczka została porwana. Tą nieprzyjemną wieść przekazała mu jego żona, która z drżącym głosem poinformowała gracza Romy, że sprzed domu skradziono jej samochód... z ich dwuletnią córeczką w środku!
Cały horror rozegrał się wczoraj wieczorem, kiedy to małżonka Mexesa, Carla, nie chcąc budzić swoje pociechy, postanowiła każde z osobna zanieść do pokojów. Najpierw wzięła swojego czteroletniego syna, Enzo. Kiedy zeszła po córkę okazało się, że jej samochód zniknął, a wraz nią dwuletnia Eva.
Przerażona kobieta zawiadomiła natychmiast karabinierich, którzy po 20 minutach znaleźli samochód porzucony na małym placu 2 kilometry od domu państwa Mexesów. Na szczęście w środku była dziewczynka, która - jak gdyby nigdy nic - smacznie sobie spała.

Nie chcą go w Realu, działacze z Bernabeu nie wierzą już w Javiera Saviolę, całkiem innego zdania jest na pewno młodziutka Romanela Amato, dziewczyna Argentyńczyka. Blondyneczka w tym roku obchodziła dopiero swoje 17-te urodziny! Bez dwóch zdań to jeszcze dziecko, ale kształtów dojrzałej kobiety na pewno jej nie brakuje.

Chociaż Romanela jest jeszcze niepełnoletnia to plotki mówią, że para od zeszłego roku jest zaręczona. Rodzice dziewczyny na pewno muszą się cieszyć z takiego obrotu sprawy, bo jeśli małżeństwo dojdzie do skutku o przyszłość ich córka nie będzie musiała się martwić, a i samo rodzice na tym z pewnością nie stracą.

"Maskoteczka" Savioli bardzo liczy na to, że jej narzeczony zostanie w Madrycie, gdyż właśnie to miasto dało jej szansę na lepsze życie, to właśnie tu odkryła to w czym najlepiej się czuje, tu pozwolono jej się wybić w roli fotomodelki. Nic tylko życzyć powodzenia!


Kilka dni temu w dziwnych okolicznościach umiera siostra Wesa Browna, a już dowiadujemy się o kolejnej tragedii. Początek sezonu Newcastle United będzie musiało obyć się bez ich najlepszego napastnika, Obafemi Martinsa. Nigeryjczyk musiał wrócić do swojego kraju, po tym jak odebrał bardzo smutną wiadomość o śmierci matki.
Alhaja, miała 62 lata, kiedy obok zapaliła się cysterna po brzegi wypełniona benzyną, nawet udało się jej uciec, ale próbując przestawić swój samochód straciła przytomność i nigdy już jej nie odzyskała. "Oba był bliżej swojej matki, niż którykolwiek członek rodziny. Kiedy dowiedział się o tej tragedii bez zastanowienia wskoczył w samolot i przyleciał do Lagos. Jest nadal w szoku, nie może uwierzyć w to co się stało, jest kompletnie załamany. Wszystkie decyzje związane z jego karierą zawsze najpierw konsultował z nią." - opowiadał brat Martinsa, Biola.
"Nasza matka jako jedyna wstawiła się za nim, kiedy dowiedzieliśmy się, że Oba chce rzucić szkołę i poświęcić edukacje na rzecz kariery piłkarskiej. Raz nawet zdarzyło się tak, że zamiast gry dla reprezentacji Nigerii postanowił zostać z chorą matką." - dodał Biola.
Kolejny piłkarz traci ważną osobę w swoim życiu, miejmy nadzieje, że to nie wpłynie negatywnie na grę tego chłopaka o złotym sercu i nadal będziemy mogli podziwiać jego potrójne salta po każdej zdobytej bramce.

Poznajecie tego pana? Nie, nie! Mylicie się! To nie jest Michael Jackson przed operacją zmiany koloru skóry, ani nawet gracz Schalke 04, Gerard Asamoah, a nasz ukochany C-Ron. Tak, wiem ciężko by uwierzyć, ale taka prawda. Powiem wam, że tym co sądzili, że to "Król Popu" wiele się nie pomylili, bo coś wspólnego ci dwaj panowie ze sobą mają. Tyle, że zmienili kolor skóry w odwrotnym kierunku. Tylko po co, czy Ronaldo czeka w przyszłości ten sam los co Jacko? Odpadający nos, odpadające oko, odpadające wszystko. Co do nosa to naprawdę nie ma żartów, mój kolega kiedyś przesadzał z solarium i serio wyglądał jakby nos miał mu się zaraz skruszyć.
Dość tych żartów, ale no sami popatrzcie na to zdjęcie. Najpierw historia krótkich portaśków, a teraz mały murzynek. Co jeszcze nas czeka? Może zmiana płci.

Fajne buty nie? Nie wiem jak wy ale to zdjęcia, a dokładniej osoba prezentująca się tak okazale w żółtych bucikach na pierwszy rzut oka przypomina mi Brazylijczyka Pato, oczywiście to nie on, a nowy nabytek włoskiego giganta Interu Mediolan, Philippe Coutinho Correia.
"Coutinho", bo pod takim pseudonimem boiskowym grywał w Vasco da Gama 16-latek, to od wczoraj najdroższy młodziak w historii futbolu. Chociaż niepełnoletni, to już działacze z Mediolanu pokusili się wydać aż 10 milinów euro! To niebywałe, naprawdę jak czytam tak informacje to aż boje się myśleć o tym co będzie w przyszłości. Wkrótce dojdzie do tego, że 10 latek będzie kosztował kilka milionów.
Na koniec dodam, że młody Brazylijczyk na razie zostanie w Vasco da Gama na wypożyczeniu, gdzie ma większą szansę na grę i rozwijanie swoich nieprzeciętnych umiejętności piłkarskich. Jestem ciekaw gry tego chłopaka, nigdy o nim nie słyszałem, no ale wkrótce to się na pewno zmieni.

Zarobki piłkarzy to nie tylko pensje w klubie. Ale pensje zawarowane kontraktem to jednak podstawa. Kto umie je dobrze wynegocjować, ten ma łeb do interesów.
Okazuje się, że w tej finansowo-sportowej konkurencji brylują Kaka z AC Milan i Petr Cech z Chelsea. Z gażami po 9 mln euro przodują na listach najlepiej opłacanych pracowników futbolowych klubów. Na trzecim miejscy znalazł się Ronaldihno (AC Milan) - 8,52 mln euro. Dwaj zawodnicy Chelsea Frank Lampard i John Terry zarabiają po 8,16 mln euro. Za nimi znaleźli się Fernando Torres (Liverpool), Andrij Szewczenko i Michael Ballack (Chelsea), którzy wyciągają po 7,8 mln euro.
Do pierwszej dziesiątki najlepiej opłacanych piłkarzy zmieścili się jeszcze "przystojniak" Cristiano Ronaldo (Manchester United) oraz Thierry Henry - po 7,68 mln euro.
Dodajmy, że piłkarzem najlepiej zarabiającym, ale przede wszystkim dzięki kontraktom reklamowym, jest David Beckham, który w ub. roku zaokrąglił konto o 30,9 mln euro.
Super Express.