siberius@redlog.pl


Fałszywy Eriksson wrobił Michała Listkiewicza

Słyszeliście o fałszywym Erikssonie, który jakieś dwa tygodnie temu grasował po trybunach stadionów meksykańskich? Pisał o tym magazyn "futbol.pl", a podszytym panem okazał się angielski aktor i komik Derek Williams. Oczywiście wszystko wyglądało tak realnie, że wszyscy klubowi działacze Universidad Nacional dali się nabrać. Uwierzyli, że to właśnie Szwed, nowy selekcjoner reprezentacji Meksyku ich odwiedził!

Mijają dni, a na jaw wyszło, że to nie pierwsza taka akcja pana Williams. Podobno wcześniej udało mu się wkopać naszego "cesarza", Listkiewicza - informuje Newsoftheworld.com. Podczas wyjazdowego meczu naszych z reprezentacją Anglii w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2006 (przyp. przegraliśmy 2:1, gola dla nas zdobył później wielki nieobecny Tomasz Frankowski), komika postanowił wynająć FA. Ten pojawił się w loży VIP, gdzie m.in znajdował się prezes PZPN-u, podczas gdy prawdziwy Eriksson motywował swoich chłopaków w szatni.

"Pokazałem im prawie wszystko z repertuaru Svena. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zapytał mnie, kto dziś wygra. Więc odpowiedział w stylu Svena, "Oczywiście obaj jesteśmy pewni, że wygra nasza własna drużyna" - opowiadał Derek Williams. "On się uśmiechnął i powiedział, że to wielki zaszczyt poznać mnie. Widać, że FA było zadowolone z mojego występu nigdy mnie nie wydając."

Jednak są też gorsze strony medalu bycia podobnym do Szweda. W późniejszym czasie Williams mógł przekonać się na własnej skórze jak bardzo pożądany przez kobiety jest pan Eriksson. "Pewnego dnia obca kobieta zaciągnęła mnie do rogu w jednym z hotelów, wcisnęła mi swój klucz do swojego pokoju i powiedziała, "Chodź ze mną - Pragnę cię! Potrzebuje cię! Ja jestem szczęśliwie żonaty, więc odmówiłem."

"Było tego naprawdę wiele, proponowano mi nawet rolę w filmie porno, za którą miałem dostać 4,000 funtów grając Svena. Oczywiście nie mogłem się na to zgodzić."

W zeszły weekend FA potwierdziła te informacje, jednak przyznając, że nie wiedzieli, że udało mu się nabrać nawet naszego "Lispkiewicza", chyba redaktorom "Newsoftheworld.com" tutaj wkopała się jakaś pomyłka. Jestem ciekaw co na to pan prezes.

Dodaj komentarz