
Polska piłka dosięgła głębokiego dna. Burdel w naszej ekstraklasie odzwierciedla listę najlepszych lig świata, o której pisaliśmy jakiś czas temu, gdzie dzielimy 67 miejsce z Omanem! Do tego jeszcze wczorajszy wybryk naszych super gwiazdek, którym grozi kilka lat więzienia za napaść na policjantów. Czy może być jeszcze gorzej? A i jeszcze zapomniałbym o braku stadionu, na którym kadra narodowa mogłaby rozegrać mecze eliminacyjne Mistrzostw Świata!
Kto jak kto, ale pewno myślicie, że tym wszystkim najbardziej przejmuje się nasz Prezes PZPN-u pan Michał Listkiewicz, płacząc po kątach, a figa! Nic bardziej mylnego. Szefo naszego wspaniałego związku biega po lasach i ma gdzieś to, że ekstraklasa ruszyć nie mogła przez werdykt Trybunału Arbitrażowego. "A dlaczego? Cóż takiego się stało? Że liga ruszy tydzień później? No i co z tego?!" - mówi.
"Nie, urlopu nie skrócę. Bardzo mi tu dobrze. Zupełna głusza, wokół lasy. Zachodzę do wiosek, siadam z ludźmi przed sklepem, piwko piję. I tak myślę, że lepiej mi się z nimi rozmawia niż z niektórymi z tak zwanego establishmentu piłkarskiego" - tak przejmuje się tym wszystkim pan Listkiewicz opowiadając swoje przygody SuperExpressowi. Po prostu szkoda słów.