
Jak chyba każda WAG we Włoszech tak i Martina Colombari zaliczyła występ, a nawet i zwycięstwo tytułu Miss Italy 1991. No nie powiem, trochę czasu minęło, ale jej mężulek Alessandro Costacurta też nie jest najmłodszy. Legenda AC Milan ma na swoim koncie już 42 lata.

Chcesz się wybić jako modelka? Oczywiście musisz pokazać trochę ciałka. Taki mus, dzięki któremu nie raz można było oglądać ją topless. Jednak nie tylko nagość zapewniła jej sławę na włoskim podwórku - Martina brała także udział w kilku programach telewizyjnych: m.in "Carabinieri", czy "Radio Sex", cokolwiek te show oznaczają. Mi osobiście podoba się nazwa tego drugiego ...




Oto 22-letni, lewy obrońca Sparty Praga, Jiří Kladrubský. Chłopak chyba za dzieciaka marzył by zostać Kung Fu Fighterem i właśnie przypomniały mu się młodzieńcze lata. Szkoda tylko, że na boisku podczas meczu. Jego ofiarą stał się napastnik FK Teplice Tomas Jun. Zresztą to musicie zobaczyć sami, bo takiego kopa nie powstydziłby się nawet Chuck Norris - normalnie rąbnął mu z półobrota!

Niezłą wpadkę kilka dni temu zaliczyli państwo Rooney. Słyszeliście o tym? - Wayne i Coleen zajechali na stacje swoim Range Roverem Sport V8. Oczywiście jakby nigdy nic, gwiazdor Manchesteru United wziął wąż, przyciągnął do baku i leje. Szkoda tylko, że nie to co trzeba! Gościu zamiast ropy wlał normalną 95-kę. Cóż to za miny musiały widnieć na ich twarzy kiedy samochodzik warty 90,000 funtów kilka minut po zatankowaniu zaczął się dławić, co zmusiło ich do zjechania na pobocze.
Buuu... Panie Rooney pobudka! Myślimy, myślimy. Ten wyczyn wzbudził naprawdę wiele uśmiechów na twarzy wśród ludności Wysp Brytyjskich, którzy dowiedzieli się o tym zaraz następnego dnia. Jednak napastnikowi Czerwonych Diabłów i jego żonie już nie było tak zabawnie. Całą ta kilka minutowa przejażdżka kosztowała ich jakieś 6 tys funtów - przyjazd pomocy drogowej, odholowanie, odpompowanie benzyny, a potem wlanie odpowiedniej!
"Napełnienie benzyną silnika diesela może być katastrofalne w skutkach. Mało brakowało, a silnik byłby do wyrzucenia" - tłumaczył mechanik, który obsługiwał państwa Rooney.
A czy wam przydarzyły się podobne wpadki? Ja jedyne co się pomyliłem - to raz wlałem 98-kę zamiast 95-ki, więc żaden to wielki wyczyn. Żałowałem tylko straty kilku groszy, no ale cóż zdarza się najlepszym ...

Czerwona kartka - cóż zdarza się podczas nie jednego meczu. Czasem nawet dwie, czy trzy. Ale sześć!! To już prawdziwa rzadkość, a już na pewno na boiskach angielskich. Bo właśnie ten niechlubny rekord został pobity przez piłkarzy Ryman League - odpowiednik naszej 7 ligi, ale poziom porównywalny do 4-5.
Nie wiem jak wy, ale ja jeszcze tylu kartek nie widziałem- ośmiu na ośmiu . Sędzia Dan Austin pokazał zawodnikom Worthing i Chipstead cztery czerwone kartki i osiem żółtych! Cóż to musiał być za mecz. Nikt nie mógł uwierzyć w to co się wydarzyło. A pan w czarnym stroju, któremu zawdzięczamy ten rekordzik, chyba ze strachu przed kibicami i działaczami przesiedział ponad godzinę w szatni.
"Zasady są zasadami, ale nikt nie chcę oglądać meczu ośmiu na ośmiu. Mam już 38 lat, a zacząłem grać w piłkę w wieku siedmiu lat i jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem. Smutne jest to, że te faule nie były wcale, aż takie brutalne." - opowiadał drapiąc syię w czoło Danny Bloor, asystent menadżera Worthing.
Tak dla zasady, mecz zakończył się wynikiem 1:1.
Panie i panowie oto Edgardo Obregon, w skrócie "Gato". Ten chłopak chociaż ma tylko 9 lat to już potrafi wykonać więcej trików niż dojrzali, zawodowi piłkarze. Co o nim wiemy? Hmmm .... dzieciak jest Meksykaninem, urodził się w 1999 roku, do nie dawna reprezentował klub Chivas de Guadalajara, z którym wystąpił w młodzieżowym turnieju w Mediolanie i Barcelonie. I chyba tam się spodobał, bo "Gato" obecnie trenuje z młodziakami AC Milan. Zresztą zobaczcie sami - szczęka opada z wrażenia.
Bez wątpienia chłopak ma talent, ale trudno powiedzieć, czy będzie wielkim piłkarzem. Jest za młody by to ocenić. Jestem ciekaw jak potoczy się jego kariera - my jak na razie możemy nacieszyć się jego grą tylko na tym filmiku.
Ten gościu to prawdziwy szczęściarz. Nie dość, że gra zawodowo w piłkę i to nie dla byle kogo, bo dla Chelsea, to jeszcze miał przyjemność każdego ranka budzić się u boku pięknej, o latynoskiej urodzie Jaciary. Mowa oczywiście o Portugalskim Brazylijczyku Deco.
Poznali się jeszcze za czasów, kiedy pomocnik ze Stamford Bridge był ze swoją ex-żoną i dwojgiem synów. Oboje wtedy na imprezce naprawdę przypadli sobie do gustu i długo się nie zastanawiając pobrali się w kwietniu 2005 roku. Mają syna i córkę. I to by było chyba na tyle, bo jako para już nie istnieją. Widać, że nie wszystko ułożyło się tak pomyślnie jak to wcześniej zakochani sobie wyobrażali. Chodzi tu o sytuacją, w której filigranowy Deco został przyłapany z prostytutką!

Na ten obrazek czekałem bardzo długo! Oto jak piłkarz-kryminalista Joey Barton wraz z innymi bandziorami wykonuje prace społeczne dla miasta. Eh ... w końcu sprawiedliwości stało się zadość.
Gracz Newcastle United został zwolniony z więzienia w lipcu tego roku, a spędził tam 74 dni. Oczywiście jak widać na zdjęciu, na tym kara się nie zakończyła. Barton musi spędzić osiem godzin tygodniowo sprzątając kible z kupkami piesków, śmieciami i temu podobnymi rzeczami. Do kiedy? Do czasu, gdy na grafiku uzbiera mu się zaliczonych 200 godzin. Więc trochę jeszcze tego będzie.
"Był bardzo cichy na początku, ale z czasem się otworzył. Nigdy jednak nie mówi o złych rzeczach, których w życiu nie mało się dopuścił." - opowiadał jeden z nadzorujących to wielkie sprzątanie.
Oby ten chłop się w końcu opamiętał i zaczął myśleć o grze, jak to było we wcześniejszych latach, bo talentu mu nie brakuje. Może tylko kawałka mózgu, który odpowiada za racjonalne myślenie.
zdjęcie: www.thesun.co.uk

Każda osoba, każda rodzina ma jakieś sekrety. To nie żadna tajemnica, że w życiu zdarza nam się popełniać błędy, których potem żałujemy i wstydzimy się do nich przyznać. Czy uda się to zabrać do grobu? Zdarza się. Jednak częściej bywa tak, że znajdzie się jeden taki w rodzinie, który wszystko wypapla. I co z tego taki gościu będzie miał? A pieniążki, bo jeśli taki delikwent biegnie do "The Sun", by podzielić się informacją dotyczącą gwiazdy Manchesteru United, dostaniesz ich troszkę.
A więc o co chodzi? A o to, że ojciec Dimitara Berbatowa spędził w przeszłości dwa lata w więzieniu za ... gwałt! Wszystko wydarzyło się w latach 80-tych kiedy Ivan grał dla bułgarskiej drużyny Pirin Blagoevgrad (tak, tak! - jego ojciec też był piłkarzem). Chłopaki z drużyną spędzali noc w hotelu Golden Sands w Varnie. Po meczu panowie nabuzowani hormonami udali się do pobliskiego baru. Tam poznali piękną Norweżkę - seksu się zachciało, zapłacili dziewczynie 160 funciaków i jazda! Szkoda tylko, że laseczka zaraz po tym poleciała na policję i wyśpiewała wszystko - "Zgwałciło mnie sześciu piłkarzy!"
No i tą noc zapamiętają chłopaki do końca życia. Trzech z nich spędziło za kratkami 3,5 roku, natomiast kolejnych trzech, w tym ojciec Dimitara dostał dwa latka. Mimo, że uznano Ivana winnym, żona wciąż wierzyła, że to nie prawda, co nie zmieniło faktu, że obiecująca kariera starszego Berbatowa dobiegła końca. Szkoda! Tak głupio zmarnować sobie życie. Ale tak to jest jak się myśli siusiakiem a nie mózgiem.
Wielu uważa jego wygląd za podobny do małpy, ale ja tam na wygląd nie patrze - liczą się dokonania, a Oli świetnym golkiperem był, a i jak się okazuje też jest dobrym kochankiem. Ale potrafi też zranić, o czym przekonała się jego była żona - Verena Kerth. Gdy byłą w 8 miesiącu ciąży Kahn po prostu ją rzucił. Wszystko to dla tej pięknej 21 letniej dziewczyny, która widzimy na zdjęciach. Ta blondyneczka to Giulia Siegel - aktorka, modelka, dj-ka, a także prezenterka telewizyjna.

Giulia to córeczka słynnego niemieckiego kompozytora Ralpha Siegela, a modeling rozpoczęła już w 1991 roku. Podobno w Niemczech zasłynęła z prowadzenia McDonalds Chart Show. Nie mam pojęcia co to takiego, ale coś na pewno związanego z rankingiem muzyki, czy może hamburgerów.

Coraz większe pieniądze wykładane są na piłkarzy, trenerów, czy inne inwestycje związane z futbolem. Popatrzmy choćby na nowych właścicieli Manchesteru City, o których niedawno było bardzo głośno. I to tam czeka nas futbol z przyszłości - wygląda na to, że inwestorzy z bliskiego wschodu to jest "Future".
Do czego zmierzam? Otóż w Doha, w jednej z Katarskich miejscowości buduje się nowy stadion dla drużyny Al-Ahli. Oczywiście zapytacie - co w tym dziwnego? A to, że "The Wall", bo taką nazwę będzie nosić ta budowla, zostanie wybudowany pod ziemią! Witamy w przyszłości!
Stadion ma być naprawdę nowoczesny, na świeżym powietrzu, ale z pełną klimatyzacją co jest maksymalnie przydatne zważając na to, że w Doha temperatury powietrza są naprawdę wysokie. Zresztą gdzie najzimniej? - wiadomo pod ziemią. Stadion dopiero jest w planach, a już ma swoją ksywkę "Laptop". Popatrzcie tylko na zdjęcie powyżej, trybuna połączona z murawą wygląda właśnie jak taki nasz, otwarty przenośny komputer.
Stadion ma być gotowy na 2010 rok, jednak pojemność tylko 11tys. krzesełek sprawia, że sprawa prawdopodobnej kandydatury tego kraju do praw organizacji Mistrzostw Świata w 2018 roku mogłaby się oddalić.
Widzicie! Bogacze z bliskiego wschodu starają się naprawdę inwestować w przyszłość futbolu- czy to oznacza, że wkrótce ci, którzy objęli, lub planują objąć jakąś drużynę w Europie wybudują podobne stadiony u nas?
Więcej zdjęć tej budowli możecie znaleźć tutaj.

Czy o tym nie wiedział? - wszystko wskazuje na to, że tak. Otóż okazało się, że kolega Andersona, piłkarza Manchesteru United jest poszukiwanym od dawna przez policję dilerem narkotyków!
Kumpel o ksywie "Gigi" znalazł przytułek pod dachem brazylijskiego pomocnika kilka dni temu. Oczywiście wtedy to nic niespodziewający się Anderson zgodził się bez dwóch zdań. I to był błąd. Kiedy policja wpadła do ich domu zgarniając gościa, piłkarz Manchesteru był zaskoczony na maksa - po prostu nie miał pojęcia, że ukrywa pod swoim dachem dilera narkotyków.
"Nasze dochodzenie w żaden sposób nie dotyczy Andersona. Piłkarz był tylko znajomym oskarżonego i być może nawet nie wiedział, że jego kolega jest przestępcą" - wyjaśnił zajmujący się tą sprawą jeden z policjantów.
Oczywiście pomocnik Czerwonych Diabłów wie, że cicho w takich sytuacjach nie powinno się siedzieć, i nie zważając na to, że jego kumpel może trafić za kratki na długo, obiecał że wszystko co wie dokładnie opowie policji. Wygląda na to, że to nie był aż taki super fajny kumpel.

Pisaliśmy o tym już jakiś czas temu, i ta chwila w końcu nadeszła. David Beckham wystąpił w najdłużej trwającym w historii programie dla dzieci, czyli Ulicy Sezamkowej. Był to pierwszy odcinek 39 serii tego show i powiem wam, że chłopak nieźle sobie poradził. Motyw przewodni - " Nigdy się nie poddawajcie, zawsze dążcie do celu, nawet jeśli nie idzie tak jakbyś się tego spodziewał".

Był "Naranjito" w Hiszpanii, "Ciao" we Włoszech, czy Footix we Francji - te imiona, to tylko niektóre z tych maskotek, które w przeszłości były twarzami piłkarskich mundiali. Dziś przyszła kolej na "Zumi", lamparta, który będzie reprezentował Mistrzostwa Świata w RPA 2010 roku.
Tradycja tworzenia maskotki specjalnie na największy turniej futbolu na świecie sięga roku 1966. Wtedy to gospodarze, Anglicy wymyślili "World Cup Williego", który był lwem.
"Zakumi uosabia ludzi, geografię i charakter Republiki Południowej Afryki. Będzie to wspaniały symbol najbliższego mundialu" - powiedział sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke.
A skąd pochodzi to jego dziwaczne imię? Otóż Zakumi powstało od dwóch Afrykańskich słów - "Za" oznacza w skrócie RPA, natomiast 'kumi" to w wielu językach Czarnego Lądu po prostu liczba dziesięć. Więc Andries Odendaal z Kapsztadu, pomysłodawca lamparta postawił na łatwiznę (oczywiście jeśli chodzi o imię).

Podróż nowego napaściora Manchester City, Robinho na trening bardzo oryginalnym środkiem transportu, czyli helikopterem to już przeszłość. To zachowanie wkurzyło jednak tylko tych, którzy nie lubią kiedy ktoś z kasą chwali się jak to on nie jest, i na co sobie może pozwolić. Sytuacja wygląda całkiem inaczej z byłym golkiperem Arsenalu, a obecnie stojącym między słupkami VfB Stuttgart, Jensem Lehmannem - tu gościu irytuje nie tylko nas, ale i całą okolicę Bawarii!
Lehmann i jego rodzina właśnie przeprowadzili się do pięknego, bogato malowniczego miasteczka wzdłuż rzeki Starnberg. Jednak ex-reprezentant Niemiec nie jest ulubieńcem swoich nowych sąsiadów, nikt nie chce się z nim zaprzyjaźnić, bo ... za każdym razem na trening leci sobie warczącym i bardzo głośnym helikopterem!
Np. 21 sierpnia wdrapał się na górkę, gdzie czekała na niego latająca maszyna, udał się na trening, po czym wrócił swoją rakietą o 8 wieczór. To spowodowała, że mieszkańcy musieli podjąć jakieś kroki. Było już wiele skarg - " Mam nadzieję, że pan Lehmann zmieni w bliskiej przyszłości swój sposób podróżowania, inaczej porozmawiam z nim osobiście" - mówił oburzony Ruper Monn, sołtys tej malutkiej miejscowości.
I teraz popatrzcie. Mnie ten gościu osobiście mega wkurza, zawsze gdy czytam jakieś wiadomości na jego temat to krew mnie zalewa. Jensik ma dom w Stuttgarcie, to po jakiego grzyba wybiera mieszkanie w oddalonym o 250km miasteczku?? Przecież każdy taki lot kosztuje go jakieś 1000 euro!! Kij z jego kasą, niech ją marnuje, ale czemu na jego "foszkach" mają cierpieć inni mieszkańcy tej spokojnej okolicy ...
Myślałem, że to tylko nasi kibice wiedzą jak obchodzić się z piłkarzem ze znienawidzonej drużyny. I tu się myliłem - spójrzcie tylko na to video. Mecz w lidze japońskiej pomiędzy Kashima Antlers, a Kashiwa Reysol, rzut rożny i .... bum Alex, piłkarz Ashiwy leży na murawie poza boiskiem. No i kto by pomyślał, że powodem jego upadku był kibic, który pieprznął chłopaka drewnianym trzonkiem flagi! To jednak nie wszystko. Kilka minut później ten niezwykle oryginalny kibic poleciał na drugą stronę stadionu i znowu zaatakował ... Niezła komedia.

Panie i panowie poznajecie te dwa hipki Lego? Kogo wam ta płaska panna z narysowanymi cyckami i nieogolony gościu w podrobionej koszulce reprezentacji Anglii przypomina? .... Oczywiście chyba każdy zgadł, że to nie kto inny jak państwo Beckhamowie we własnej, "Legowej" osobie.
Po jakiego zaś komu takie hipki? Ja pamiętam zawsze marzyłem o śmieciarce z Lego, czy zamku, ale nigdy bym nie pomyślał, że 16 lat później na rynku doczekam się piłkarzy w formie tych popularnych ludzików. Ta seria będzie dostępna jednak tylko na specjalne zamówienie, więc w sklepach ich nie zobaczymy. A to dlatego, że David i Victoria uświetnili tylko trzydziestą rocznicę tej znakomitej i bardzo znaczącej firmy w świecie małych chłopców. Tak, tak to już 30 lat, a wszystkie dzieciaki wciąż je kochają.
Nowa seria jednak to nie tylko Beckhamowie. W tym doborowym towarzystwie znalazła się także m.in Amy Winehouse, Brad Pitt z Angeliką Jolie i temu podobne gwiazdeczki. Więcej figurek możecie obejrzeć na tej stronie.

Fajna wiadomość dla fanów tego prawdziwego, brazylijskiego Ronaldo. Ich ulubieniec od stycznia 2009 zagra w Premiership, a dokładniej w Manchester City. Była gwiazda m.in Barcelony, Interu, Realu ma zarabiać w Anglii 9 mln funtów rocznie, co jest naprawdę niezłą sumką - nawet Robinho pozyskany w ostatniej chwili przez "Citizens" nie może pochwalić się taką kwotą w kontrakcie.
A teraz pytanie do was drodzy czytelnicy - Czy Lusi Nazario Da Lima sobie poradzi? W końcu Premiership to najlepsza i najszybsza liga świata. Szanuje Ronaldo, osiągnął naprawdę wiele i dla mnie to on jest tym najlepszym, prawdziwym Ronaldo, ale na jego karku wiszą już 32-lata, do tego brzuszek, którego wyhodował podczas leczenia kontuzji - czy nie lepiej gdyby chłopak poszedł dociągnąć emeryturkę np. w MLS?
Ja życzę oczywiście Brazylijczykowi jak najlepiej i oby nie nabawił się znowu jakiejś pechowej kontuzji (bo to one zniszczyła tego piłkarza) i pokazał, że w piłkę grać potrafi.
Szybkie sprostowanie ....
No i chyba czar szybko prysł ... właśnie wyczytałem, że to chyba głupia plotka, którą rozprowadzał sam piłkarz. Oto oficjalne oświadczenie władz Manchesteru City - "Zaprzeczamy, że jesteśmy zainteresowani grą Brazylijczyka od stycznia 2009"
Ja już sam nie wiem co myśleć. Poczekajmy, a wszystko na pewno za niedługo się wyjaśni - nie rzucajmy pochopnych wniosków.

Dopiero dwie kolejki za nami i dwa miesiące pracy Jose Mourinho w Interze Mediolan, a już charyzmatyczny trener zdążył narazić się Włochom. Jak? Otóż po ostatnim meczu przeciwko Catanii Portugalczyk pokazał, że mówić potrafi i to ostro! Zbulwersowała go sytuacja, w której Muntari zaatakował Tedesco. Chłopak ledwo dotknął włoskiego napastnika, a sędzia rzucił mu w nagrodę czerwoną kartkę! - ""Myślałem, że on umierał..., ale szybko wstał i grał w drugiej połowie. W Anglii ten zawodnik zostałby uznany za kogoś nie grającego fair, a we Włoszech uważa się takie zachowanie za inteligentne" - opowiadał Mourinho.
Długo na odpowiedź czekać nie musiał. Na te ataki zareagowali trener Catanii, Walter Zenga, a także dyrektor klubu Pietro Lo Monaco. Ten drugi był ostrzejszy w słowach - "Mourinho powinien po prostu dostać w pysk. Jego słowa świadczą o braku szacunku dla przeciwnika. On nie szanuje goszczącego go narodu włoskiego ani trenerów rywala"
Dostać w pysk? Chętnie bym to zobaczył, tylko kto by się odważył.

Najpierw był Olisadebe, potem przed Euro 2008 szybkiego obywatelstwa nasz prezydent udzielił Brazylijczykowi Rogerowi. Kto następny? Przyszła kolej na piłkarza poznańskiego Lecha, Manuel Arboledy. Ale czy to aby na pewno dobry pomysł? - eksperci jak i ja twierdze, że to niezły kopacz. Jednak co po niektórzy, przeciwnicy takich naturalizowanych mogą powiedzieć - jak jest taki super, to dlaczego nie biorą go do reprezentacji swojego kraju. I tu mają trochę racji, zresztą tak dalej pójdzie to w naszej kadrze będą grać same Polaki nie Polaki.
Co do języka polskiego, Arboleda za bardzo nim nie włada. Ale co z tego ... Roger Perejro też języka naszego nie zna, a w kadrze Leo się trzyma - teraz trochę do dupy mu idzie, ale ważne że jest i już go nam nie ukradną.
Podsumowując to, moje zdanie na temat jest takie - nie zgadzam się. Po co nam następny egzotyk w kadrze. Znów będzie to samo co z Rogerem, pełno jakichś manifestacji, obraźliwych okrzyków itp w kierunku Kolumbijczyka, nie potrzeba nam tego. Lepiej by było, by nasi super skauci pofruwali po Europie i wyszukali młodych chłopaków z polskim paszportem lub takich pół Polaków, grywających w młodzieżowych, silnych drużynach europejskich. Ale to jest tylko moje zdanie ...

Nie od dziś Rosjanie słyną z tego, że lubią sobie wypić. Zresztą podobnie jak Polska plasujemy się w czołówce światowych alkoholików - a przynajmniej tak mi się wydaje. Popatrzcie tylko na naszych polskich piłkarzy. To najpierw popijawa Majdana i Świerczewskiego, potem chłopaki z reprezentacji zabalowali po meczu z Ukrainą, a na koniec Kowalczyk opowiedział jak to piłkarze chleją ... i to na okrągło.
Widać, że piłkarz reprezentacji Rosji Roman Pawluczenko usłyszał o wyczynach naszych sportowców - i pewno nie chciał być gorszy. Zamiast popisywać się umiejętnościami na boiskach Premiership, jak na razie bryluje na imprezach, i to dzień przed meczem!
Jak to dokładnie wyglądało? Otóż serwis goal.com napisał, że Romanek przed meczem Rosji z Walijczykami w ramach eliminacji MŚ w towarzystwie pięknych blondynek brylował pod wpływem alkoholu w jednm z nocnych klubówy. Ciekawe co na to małżonka nowego piłkarza Tottenhamu? - nie mamy pojęcia, ale bardzo przeżyła to jego mamusia, która nie mogła pogodzić się z tym, że jej synalek został ogłoszony "alkoholikiem"
"Mój syn pije jedną szklankę piwa rocznie. Nigdy nie widziałam go pijącego. Nawet i kiedy przyjeżdżał do nas do Krasnodaru z wizytą, a my z tej okazji robiliśmy wielkie przyjęcie, na którym byli kuzyni i przyjaciele, on nie pił alkoholu" - mówiła matka napastnika.
Ale czy aby na pewno proszę pani? Sam Pawluczenko na ramach prasy przyznał się dziennikarzom, że zdarzało mu się wypić po przegranych meczach, w przeddzień ślubu, czy kiedy urodziła mu się córeczka - Romana teraz czeka kilka poważnych rozmów: z mamusią, żoną, a także trenerem Tottenhamu, bo na pewno cała sprawę trzeba sobie dokładnie, na spokojnie wyjaśnić ...

W Newcastle United nie dzieje się dobrze ... mało tego - jest bardzo źle. Dotychczas właściciel klubu Mike Ashley każdy mecz oglądał z trybun, siedząc z wszystkimi kibicami (nie jak to inne prezesiki - loża honorowa), te czasy minęły. Kibice są wściekli na niego, za to że zwolnił z posady trenera Kevina Keegana - gościu ma już nawet stracha wziąć dzieci na mecz, gdyż istnieje niebezpieczeństwo, że nie wyjdzie rodzinka z tego cało.
Cały protest fanów "Srok" rozpoczął się podczas weekendowego meczu, kiedy to ich pupile rozgrywali spotkanie na własnym stadionie przeciwko beniaminkowi z Hull. Wynik i cały mecz to katastrofa - piłkarze z St. James Park ponieśli bolesną porażkę 2:1. To jeszcze bardziej wszystkich wkurzyło.
Czy jest wyjście z tej sytuacji? Przyjaciele Ashleya twierdzą, że tak. Podobno jest 400,000 fanów Newcastle, jeśli każdy włożyłby w klub £1,000 funtów to właścicielami stać mogliby się właśnie oni - powstałaby strona internetowa, na której głosowano by: jakiego trenera zatrudnić, kogo kupić, a kogo sprzedać. Jednak na tak wielki klub jakim jest NUFC to raczej nie jest realne i rozsądne rozwiązanie.
Mike Ashleya czekają teraz ciężkie chwile, chociaż ja nadal nie potrafię zrozumieć dlaczego ci rozwścieczeni kibice chcą powrotu Keegana, przecież on kompletnie nie pasuje na St James Park. Miał swoje chwile, ale to już przeszłość. Dostał kolejną szansę - i co? Nic nie zrobił, rewolucji nie było. Jak zwykle tylko obiecanki walki o puchary, wielki potencjał, czego później nie można było zobaczyć na boisku. Więc w czym problem fani Newcastle?? Może ktoś mnie oświeci ...

Ten chłopak pieniędzy nie liczy. Poza piłką samochody to chyba największa jego pasja. Od czasu kiedy Ronaldo dołączył do ekipy Czerwonych Diabłów zdążył rozwalić już na furki ponad £2mln funtów! A niecałe trzy, ostatnie miesiące wystarczyły, by rozpuścić £630 tysięcy na zabawki - £340 tysiaków na Rolls-Royce Phantoma cabrio i £140,000 na samą rejestrację! Do tego dochodzi jego nowy bolid, Bentley Continental GT Speed wart kolejne £140 tysięcy.
To jednak nie wszystko. Cristianek czeka już także na najszybszy samochód świata produkowany seryjnie, czyli warte £875, 000 Bugatti Veyron - zapisał się na listę oczekujących. Furka spodobała się Portugalczykowi po tym jak wystąpił z nią w jednej z reklam butów Nike.
Tym sposobem 23-letni pomocnik Manchesteru United uzbierał już niezłą kolekcję szybkich zabawek. W jego garażu możemy znaleźć dwa Porsche Cayenne (na maksa te auto mi się nie podoba), BMW M6, Bentley Continental GTC, Porsche 911, Ferrari F430 i Mercedes, który kupił swojej byłej - Nereidzie Gallardo.
Mógłby dać chociaż jedno, w końcu co by mu zależało ... A jak myślicie czym Ronaldo jeździł za czasów gry w Sporting Lizbona? - już mówię ... zwykłym Seacikiem Ibiza. I to się nazywa różnica!

Ufff ... Czas się zabrać za pisanie - wreszcie mam trochę czasu. Ostatnio trudno mi wszystko pogodzić, gdyż z leksza sypnęła się nam redakcja i znowu wszystkim muszę zajmować się sam, ale damy rade. Jeśli ktoś chętny do pomocy piszcie na GG: 877591, lub na maila.
Wstałem rano, zjadłem płatki, wypiłem kakao, przeglądnąłem prasę i co? - natrafiłem na kolejny głupawy pomysł, jakby tu zawalczyć z handlarzami meczów piłkarskich. Tym razem organizacja Transparency International, polski oddział do walki z korupcją wyskoczył z propozycją płacenia ... kapusiom!
Ile dostaniesz jak zakablujesz? A to już zależy od tego jak dobry i przydatny jest twój donos. Taki zwykły człowieczek jak ja, czy ty może zgarnąć 25 tysięcy złotych, co jest nawet niezłą sumką. Natomiast na kluby współpracujące z TI czeka jakieś 100 tysięcy.
O tym co, kto i ile dostanie potencjalny kapuś będzie decydowało jury w składzie - pan przedstawiciel zarządu TI, prezydent, PZPN, telewizja Canal Plus i dziennikarze sportowi. Nieźle nie? Tylko ciekawe skąd oni na to kasę wezmą? Niby bida w polskiej piłce, a TI zapewnia, że znajdą się do tego sponsorzy - nie sądzę. Bo kto by chciał płacić za coś, czym powinny zajmować się zupełnie inne organy prawa ... i to za darmo!
Śmiać się, czy płakać - nie wiem, ale na pewno jest przeciw takiemu kablowaniu!

Absurd! Chelsea sprzedawała koszulki z nazwiskiem Brazylijczyka zanim było pewne, że przejdzie on do The Blues. Jak wiadomo, piłkarz Realu Madryt ostatecznie przeszedł do Manchesteru City, a jego awans na Stamford Bridge był mało prawdopodobny, mimo to działacze Chelsea nieźle zarobili na sprzedanych trykotach.
Koszulki rozchodziły się, jak świeże bułeczki dopóki pewne stało się, że Brazylijczyk przeniesie się do Manchester City. Negocjacje z Realem stały w miejscu, Królewscy odrzucali kolejne oferty The Blues, a Chelsea sprzedawała koszulki w najlepsze.
Naszła mnie taka myśl, żeby jakiś polski zespół zrobił taki numer. Na przykład Wisła ogłosiłaby, że prowadzi negocjacje z Messi i zaczęła produkować koszulki Wisły z jego nazwiskiem. Również nieźle by na tym wyszła :)

Myślałem, że Lamborghini którym zajechał Robbie Savage na trening Derby było czymś nadzwyczajnym. Ale to nic w porównaniu do tego czym zajechał zaleciał pozyskany przez nowego właściciela Man City Al-Fahima za 32,5 mln funtów Brazylijczyk. Robinho na zgrupowanie kadry w Terespolis przyfrunął ... helikopterem! - To się nazywa "wejście smoka".
To nie oznacza jednak, że były gracz Realu Madryt chciał pokazać jaką to wielką jest gwiazdą i jak dobrze mu się ostatnio powodzi - "Nie chciałem przylatywać helikopterem - bałem się, że ludzie zaczną mówić, że uderzyła mi do głowy woda sodowa po sukcesie, ale nie było innego sposobu. W innym wypadku spóźniłbym się na trening" - tak tłumaczył całe to zajście Robinho.
Piłkarz nie krył także zadowolenia z podpisania kontraktu z "The Citizens" - "Chciałem przejść do Chelsea, bo była jedynym klubem, któremu na mnie zależało. Ale wylądowałem w innym wielkim zespole, który będzie walczył o trofea. Manchester City jest w tym miejscu, co Chelsea cztery lata temu" - dodał.