
Pykał na Old Trafford ponad 10 lat. Zawsze otwarcie mówił, że jeśli powróci do Premiership, to tylko do Manchester United. Co na to jego dzieciaki? Wygląda na to, że mają go gdzieś!
Jakież zdziwienie z niedowierzaniem pojawiło się na twarzach wszystkich gapiów, kiedy synowie Davida Beckhama, Romeo i Cruz pojawili się na meczu swojego najstarszego braciszka Brooklyna w koszulkach Chelsea! Ubiór chłopaków aż bił po oczach, w końcu wyjazdowe koszulki Chelsea przypominają te Borussi Dortmund, kiedy ci zdobywali m.in. Puchar Ligi Mistrzów i Puchar Interkontynentalny w 1997 roku.

Jestem ciekaw co na to tatuś? W końcu David zawsze otwarcie mówił o swojej miłości i przywiązaniu do Czerwonych Diabłów, a jak wszyscy fani angielskiej piłki wiedzą, londyński klub to jeden z największych wrogów klubu z Old Trafford.
Czym kierowały się więc dzieciaki się pytam? Ja mam na to jedną teorię związaną właśnie z w/w niemiecką drużyną. Kiedy ja byłem dzieciak, zresztą teraz „bajtle” są na pewno podobne, lubiłem to co błyszczało, to co było wyjątkowe, niezwykłe. Tak w wieku 10 lat zostałem kibicem Borussi Dortmund, tylko dlatego, że mieli takie fajne, świecące koszulki. Hah na samą myśl śmiać mi się chce z tego, a głównie dlatego, że od 12 roku życia jestem wielkim fanem drużyny zza miedzy, czyli VfL Bochum. Ale ok., nie czas na wspomnienia. Wracając do tematu … dzieciaki wybierając koszulkę Chelsea Londyn kierowali się pewno tym samym myśleniem, jakie mnie dopadało za młodu. Cóż poradzić, tatuś musi wybaczyć …

Eva Roob, do nie dawna defensywna pomocniczka FC Nuernberg, drużyny drugiej Bundesligi żeńskiej, a teraz????? Gwiazda porno! Łatwo się chyba domyśleć gdzie laseczka ma szanse zarobić większe pieniądze. Żeńska piłka nożna, w dodatku na poziomie drugiej ligi to na pewno grosze, więc po co odgrywać drugoplanową rolę w futbolu, jak można zostać kimś w branży dla dorosłych.
Samira Summer, bo taki przydomek nosi dziewczyna, występuje nie tylko w filmach. Fani tego typu rozrywek mogą zobaczyć ją także w barach na rurce, w różnego rodzaju konkursach mokrego podkoszulka, na zdjęciach "świerszczyków", a także targach erotycznych. Jak widać dużo tego, a co z czasem na piłkę? Już go nie było ... trza było wybrać ...
"Pieniądze, jakie miałam z piłki, nie wystarczyły mi do życia. Musiałam dorabiać" - tłumaczy Niemka, jak trafiła do erotycznego biznesu. - "Futbol sprawiał mi wiele przyjemności, ale moja praca jest o wiele bardziej kusząca."
Mamy kilka zdjęć tej blondyneczki, które udało wynaleźć mi się w internecie ...








Hehe, nie wiem czy uznać te video za żart, czy coś naprawdę poważnego .... W pewnym sensie ojciec ucząc takich tekstów swojej córeczki, do tego pokazując to ludziom z całego świata może mieć nie równo pod sufitem ... patologia?? Kto wie. Na szczęście nie kazał dziewczynce śpiewać "Legia to ku***", tylko "Legia to kurczak". Jestem ciekaw kiedy dziewczynka zamieni te słowa na te brzydsze ... Obejrzyjcie i powiedzcie co tym sądzicie.

Chcesz wyleczyć się z nałogu narkotykowego, a może chcesz temu zapobiec w przyszłości?? Powiem wam, że jest na to sposób. Jaki? Zdjęcie 21-letniego przyjaciela, kogoś bliskiego, martwego po przedawkowaniu tego dziadostwa! Takie tragiczne doświadczenie zmieniło życie m.in Cheryl Cole, żoneczki Ashleya Cole'a, obrońcy Chelsea Londyn. Tym przyjacielem był John Courtney, utalentowany młodziak, grający dla juniorów Newcastle United.
"To sprawiło, że w życiu nie tknęłabym się narkotyków. Ten koszmar zniszczył życie nie tylko Johna, ale całej jego rodziny i przyjaciół." - opowiadała jedna z najpiękniejszych WAG na wyspach.
Cheryl poznała Johna kiedy jeszcze byli nastolatkami. Wtedy bardzo utalentowany 17 latek starał się być taki, jak jego bohater - Alana Shearera. Wkrótce jego marzenia poległy w gruzach - chłopak spróbował heroinę! Piosenkarka Girls Aloud nie raz próbowała wybić dzieciakowi ten śmierdzący nałóg z głowy. Oczywiście jak się łatwo domyśleć, na próżno. W kwietniu 2005 roku ciało Johna zostało odnalezione na podłodze (zdjęcie powyżej). Rodzice specjalnie postanowili pokazać tą fotografię światu, by przestrzec innych ... i nie wiem jak z Wami, ale na mnie zadziałało. Przerażające!
zdjęcie: dailymail.co.uk

Przemoc – to zjawisko na boiskach piłkarskich we Włoszech coraz bardziej popularne … niestety. Co tydzień możemy poczytać w przeróżnych źródłach o tym jak to futbol w Italii schodzi na drugi plan. Jednak chuligaństwo występuje wszędzie, a sami z własnego, polskiego doświadczenia wiemy, jak trudno się z nim walczy. Dzisiaj opowiem Wam o historii pseudosympatyków Catanii, którzy jakiś czas temu przyjechali na meczyk do Chievo. Nie prali się, meczu nie przerwali, ale przyjezdni chcąc zrobić na złość kibicom domowych rąbnęli co po niektórym GPSy z samochodów … niezła komedia. Ale to normalka … jednak normalne nie jest to, że chuligani zrozumieli swój błąd i chcą go naprawić!
Jakież miny pełne zdziwienia musiały pojawić się na twarzach sympatyków Chievo, kiedy w ich ręce wpadło zaproszenie na kolację, na którą zapraszał ich fan club Catanii „Old Elephants” pochodzący z Verony. Chłopaki postawili im żarełko w typowym Sycylijskim stylu, a na koniec ufundowali prezenty – nowiuteńke GPSy … dla każdego kto je stracił! Brawo!
Widzicie chłopaki?? Nasi chuligani w odpowiedzi na takie miłe zachowanie powinni zrobić ściepę i zaprosić kolegów w niebieskich mundurkach na kolacyjkę ... Bo tyle co im radiowozów, łbów i temu podobnych naniszczyli, to choćby dziady jadły codziennie za pieniądze naszych pseudo, w życiu tych strat, by te obiadki nie pokryły.

Otóż mam wspaniałą wiadomość dla tych chłopaków, którzy są zdania, że powołanie do reprezentacji Polski się im należy. Panie Wichniarek, Jeleń, czy nawet Jerzy Dudek jest dla was szansa! - Czarna Magia! Tak, tak dobrze czytacie. Możecie spróbować, ale nigdy nie chwalcie się tym kolegom. Dlaczego? ... jednym słowem grozi wam "areszt".
Ta właśnie dziwaczna historia wydarzyła się całkiem niedawno w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Byli reprezentanci tego kraju Faisal Khalil (Al-Ahli) i Subait Khater (Al-Jazira) zostali aresztowani, po tym jak ktoś kapnął gości, że ci rzekomo praktykowali "Czarną Magię" przeciwko chłopakom powołanym na ich miejsce do kadry Diminque'a Bathenaya. Razem z nimi przyłapano dwóch "czarnoksiężników", którzy także trafili za kratki. Co dalej z nimi? Khalil jest sądzony i siedzi dalej, natomiast Khatera wypuścili specjalnie na weekend, by ten mógł zagrać w meczu ligowym.
Szczerze, czytam to i sam nie wierze, że pisze takie głupoty. Jak to się czasami mówi: "No śmiech na sali". Ale ludziom narodów, gdzie panują wyznawcy islamu, w takich momentach na pewno nie jest do śmiechu. Taki "czarodziejowanie" to poważne wykroczenie w tych krajach, karane nawet śmiercią!
Tak w gwoli przypomnienia. Nie wiem czy słyszeliście o historii sprzed kilku tygodni, kiedy to w Republice Kongo zginęło 13 osób. Powód? Drużyna Nyuki przegrywała z lokalnym rywalem Socozaki, wtedy to bramkarz tych pierwszych zaczął odprawiać czary w bramce, mające na celu odwrócenie wyniku na ich korzyść. Jakiż zamęt i panikę wśród fanów wywołało to zachowanie ... wielu ludzi na trybunach zostało poturbowanych, a trzynastka pechowców nie wróciła z meczu żywo.
A często się mówi, że to my, Polacy jesteśmy "sto lat za murzynami" ....
zdjęcie: mCalcio.com

Przyjrzyjcie się temu domowi ... jak sądzicie, jakiej szkockiej drużyny jest kibicem właściciel? Hmm zielony i biały - no jasne Celctic Glasgow! A takiego wała .... Nic bardziej mylnego, jest całkiem na odwrót. A jaka jest odwrotność do kibica Celticu? - Kibic Rangersów. Dokładnie! Widać, że jeśli chodzi o pomysłowość kibiców "The Gunners", to jest ona na bardzo wysokim i zabawnym poziomie. Bo właśnie taki prezent (żart) zgotowali gościowi koledzy na 25te urodziny.
"Żaden kamień nie pozostał pozostawiony obojętnie wokół domu Davida kiedy jego trawnik, krzewy, ściana, samochód, podjazd, a nawet śmietnik zbudowany z opon zmieniły swoje "wdzianko". A jeśli to nie wystarczające, to na dodatek jego dwa vany, należące do jego firmy zmieniły kolory na barwy odwiecznego rywala Celtic Glasgow. Na koniec chłopaki na oknie pozostawili ogromny napis “Hoopy 25th birthday”"
Fajne, nie?? Na szczęście solenizant miał poczucie humoru, więc się nie obraził. Mało tego, już zaczął planować większy i jeszcze bardziej zabawny żart, który wykorzysta przeciwko sprawcom tego cyrku.
Mam teraz w głowie obraz tego, jakby to wyglądało u nas w Polsce. Pomyślcie sobie, centrum osiedla, gdzie panuje tylko i wyłącznie Wisła Kraków. Bum! Gościu wraca sobie z pracy, już nie może doczekać się imprezki z okazji urodzin, a tu jego dom nie dość, że cały w barwach biało czerwonych (Cracovii), to jeszcze doszczętnie zniszczony. Hah ... i to nie tylko kamieniami, ale znając nasze polskie realia także podpalony, popisany i temu podobne. Jednym słowem "śmietnik" ...

Biedny Olympique Marsylia. Zeszły tydzień dla piłkarzy Erica Geretsa był tym, którego wspominać dobrze na pewno nie będą. Porażka w Lidze Mistrzów z Atletico Madryt 2:1, co daje im zero punktów w dwóch meczach, a potem to ....
Mówi się, że Champions League to elita światowego futbolu, problemów z pieniędzmi nie ma, wszystko jest poukładane pięknie, niczym na półkach supermarketu, ale ... no jak zawsze jest jakieś ale. Zdarzają się wyjątki takie jak ten na lotnisku w Madrycie. Otóż piłkarze z Francji, myślami już w domach z niecierpliwością czekali na odprawę, wtedy się okazało, że karta kredytowa, w którą wyposażono pilota była pusta! Działacze Olympique zapomnieli przelać kasiurę na konto gościa! Hah, niezła komedia.
Jak z tego wyszli? Oczywiście zrzutka do kubeczka. Potrzeba było 3 tysięcy euro i tyle też nazbierano. Wszyscy jakoś starali się ukryć swoje niezadowolenie z tej sytuacji... nie trener Eric Gerets, któremu brakło kilku groszy na jego ulubione cygaro.
"Czułem się jak w taniej komedii! Najgorsze, że nie mogłem zapalić ulubionego cygara. Miałem je kupić na lotnisku, ale musiałem dać ostatnie 100 euro na paliwo!" - złościł się Belg.
Biedny "Eryczek", powinni chłopaki zrobić kolejną ściepkę na lizaczka dla trenera ....

Chora historia! Mecz ligi macedońskiej pomiędzy Ronova a Makedonija miał być prawdziwym hitem na tamtejszym podwórku, w końcu grały drużyny zajmujące dwie czołowe pozycje w tabeli. Bez wątpienia tak było, jednak nie ze względów piłkarskich, a prawdziwie przykrej sytuacji, do której doszło pod koniec pierwszej połowy.
W 39 minucie spotkania grajek pochodzący z Gabonu, Georges Ambourouet zagrywa piłkę do lepiej ustawionego kolegi Washingtona, a ten wyprowadza gości na prowadzenie. Co w tym dziwnego? No nic ... ale zaczekajcie. Nadchodzi 45 minuta, koniec pierwszej połowy coraz bliżej, kibice Renovy coraz bardziej się niecierpliwą, ich chłopaki grają nie tak jakby sobie tego życzyli, atmosfera zaczęła być naprawdę gorąca nie tylko na trybunach, ale także na murawie - i wtedy w/w gościu z Gabonu zostaje posłany przez sędziego "do kozy" (czyt. czerwona kartka). Oczywiście Ambourouet nie miał wyjścia - "kurna trza iść do szatni", jednak ta króciutka podróż okazała się prawdziwym horrorem dla chłopaka. Przed samym tunelikiem z trybun wyskoczył "rąbnięty na łeb", bo inaczej tego nazwać nie można, pseudokibic bijący czarnoskórego piłkarza gości do nieprzytomności! No pożal się boże, idiotyzm do potęgi!
Chłopaka oczywiście natychmiastowo przewieziono do szpitala, a koledzy z drużyny po tym cyrkowym pokazie postanowili nie wyjść już na drugą połowę. I bardzo dobrze!
Incydencik możecie zobaczyć na tym video, chociaż nie za wiele można z niego zobaczyć ...

To się nazywa komedia! Nie raz zdarza się, że piłkarzyk, którego drużyna prowadzi jedną bramką stanie przy chorągiewce narożnika i tańcuje z piłką tylko po to by zyskać trochę czasu. Jednak to co wydarzyło się wczoraj w meczu ligi szwedzkiej pomiędzy IFK Norrköping a GAIS przekracza ludzkie pojęcie. 7 rzutów rożnych z rzędu! Goście za każdy razem zagrywali krótko rzut rożny, a obrońca IFK latał jak głupi i dawał nabijać się piłką, która ciągle leciała na korner. Niezłe jajca, a dla kibiców na pewno irytujące. Zobaczcie sami ... Sędzia liniowy to pewno dostał zakwasów od tego podnoszenia chorągiewki co 3 sekundy ....

Kto jest nowym właścicielem tej "łódeczki" na zdjęciu? To facet, którego fortuna szacowana jest na 11,7 miliarda funtów i siedzi na stołku właściciela klubu Premiership. Roman Abramowicz bez wątpienia z taką fortuną musi dbać o swoje bezpieczeństwo, dlatego jego nowy "pół-Bismark" jest wyposażony m.in w system, który ostrzeże Rosjanina przed atakiem piratów, terrorystów, a także zniszczy zmierzającą w jego stronę torpedę wysłaną np. przez fanów Arsenalu Londyn, czy West Hamu ...
Ten "stateczek" to prawdziwy rarytas. Jest długi na prawie 170 metrów, wart bagatela 200 milionów funtów, co tym samym daje mu pierwszą pozycję wśród najdroższych i największych prywatnych jachtów, jakie kiedykolwiek skonstruowano!
Bez dwóch zdań nową zabawkę Abramowicza możemy nazwać pływającą fortecą. Oprócz tego co wymieniłem powyżej, "pół-Bismark" wyposażony jest także w kuloodporne szyby, pełen pancerz, dwa miejsca, gdzie będzie mógł wylądować helikopter i wiele, wiele innych bajerów. A jak wam się wydaje, w razie ataku jak Romanek i jego dziewczyna Daria Zhukova uciekną? - Hah tu na pewno nikt nie zgadł. Otóż w razie niebezpieczeństwa obaj udadzą się do zabawniej, żółtej mini łódeczki podwodnej, która może zejść nawet 50 metrów pod wodę.

Eh i co powiecie na to. Nic tylko pomarzyć, że kiedyś nam uda się taką fortunę zdobyć i robić z kasą co się na tym tylko żywnie podoba...
zdjęcia: dailymail.co.uk

A miało być tak pięknie ... Mecz reprezentacji U-18 pomiędzy Francją i Ukrainą. Tego wieczoru podziwianie najbardziej utalentowanych 18-latków z w/w krajów nie miało być jedyną atrakcją. Przed rozpoczęciem spotkania, piłkę chłopakom miało dostarczyć siedmiu skoczków spadochronowych, co skończyło się prawdziwym horrorem, o tragicznym zakończeniu.
Kiedy panowie lądowali na boisku wszystko wyglądało "cacy" z wyjątkiem jednego lotnika. Gościu z niewiadomych przyczyn nagle zaczął zbaczać z kursu, uderzając tym samym w jeden ze słupów oświetleniowych. Zaraz po tym spadochroniarz runął niczym kłoda za ziemię, przygniatając dwóch nieletnich kibiców do barierki.
Śmierć na miejscu - skoczek i jeden z dzieciaków. Druga z ofiar wypadku została natychmiast przewieziona do szpitala. Jednak jego także nie udało się uratować. Co z meczem? Bez zastanowienia został odwołany - co było jedynym wyjściem w takiej sytuacji. Naprawdę bardzo nieprzyjemna i przykra sprawa ....

Tak jak w temacie, czy ten młody chłopczyk na zdjęciu powyżej zasłużył na tęgie lanie? Zdaniem potężnego, angielskiego rugbysty Phila McCawa - jak najbardziej. Co przeskrobał nowy nabytek Kanonierów, Samir Nasri? Powiem Wam tyle drodzy czytelnicy - Kobieta!
Nie od dziś wiadomo, że wśród nas, mężczyzn jeśli występuje jakiś problem, to są nim albo pieniądze, albo właśnie wyżej wspomniany osobnik płci pięknej. I tutaj młody, francuski napastnik napytał sobie biedy. Otóż kiedy McCaw udał się ze swoją laseczką, by wypocząć w kubańskiej krainie, tak się złożyło, że w tym samym czasie, w tym samym miejscu wypoczywał także były piłkarz Olimpique Marsylia. Pech Anglika chciał, że piękna Aymee ( ta kobitka agresora ) poznała Nasriego, który w krótkim czasie dał radę ją uwieść. Nie skończyło się tylko na niecnych zalotach, był też łóżkowy numerek.
A teraz największa głupota. Jak dowiedział się o tym McCaw? Widać , że to dziewcze za dużo rozumu w głowie nie ma, bo całym tym romansem postanowiła pochwalić się, wrzucając wszystkie zdjęcia (włączając te z piłkarzem Arsenalu) na Facebooka! Czy to nie głupie??
"Aymee początkowo zaprzeczała romansowi, ale gdy wróciliśmy, nie była już tą sama osobą, stała się taka odległa" - opowiedział prasie zasmucony McCaw. "Zaczęliśmy się strasznie kłócić, aż wreszcie przyznała, że poszła z nim do łóżka. Nadal bylibyśmy razem, gdybyśmy nie spotkali Nasriego na Kubie" - dodał porzucony chłopak.
Ale tak zastanawiając się teraz szczerze - jaka w tym wina piłkarza? Dziewczyna wiedziała, że na wakacje nie przyjechała sama, mogła bez problemu odmówić. Było inaczej, z czego angielski "byku" nie zdaje sobie sprawy, odgrażając się, że jeśli tylko spotka dzieciaka to przestawi tą jego młodą buźkę. Nasri ma się czego obawiać, dostać "boksa w trąbę" od rugbysty na pewno nie będzie miłym doświadczeniem.

Zbieranie kart piłkarzy Bundesligi - ma ktoś podobne hobby? Jeśli tak i zajmujecie się tym dłuższy czas, to macie szczęście, bo jest okazja by się pośmiać. Te fryzury z późnych lat 80-tych i wczesnych 90-tych mogą nie jednego powalić na kolana ze śmiechu.
Ci, co nie tych zdjęć nie widzieli, mają okazję - dzięki "Bild". Chłopaki z redakcji, z okazji wychodzących nowych kart z piłkarzami Bundesligi wybrali dla nas te z historii, które są najzabawniejsze. Tylko na to popatrzcie. Te wąsiki, fryzury (krótko z przodu, długo z tyłu) - moda naprawdę poszła na przód .. i to zdecydowanie. Załapał się nawet jeden nasz zuch - Marek Leśniak, jednak dla mnie zwycięzcą jest piłkarz Hansy Rostock Mike Werner. Kto waszym faworytem?






zdjęcia: bild.de

Brazylijskie laseczki ... Hmm co o nich sądzicie? Ta latynoska uroda - ciemna karnacja, te włosy i temu podobne szczegóły. Jaki mężczyzna, choćby raz nie chciał spędzić z taką dziewczyną nocy, albo nawet i całego życia. Jeśli jest taki, to krzyżyk mu na drogę, bo to chyba normalne nie jest ... Jest jednak jakieś ale .... te kobiety, jak się okazuje po ostatnich informacjach pochodzących zza oceanu, są czasami śmiertelnie niebezpieczne. Jeśli będziesz miał to szczęście i znajdziesz taką jedną - nigdy, ale to nigdy nie zrywaj z nią. Zaufaj mi.
Słyszeliście historię Thiago Silvy. Był piłkarzem drugoligowej drużyny ligi brazylijskiej. Dlaczego był zapytacie? A to dlatego, że chłopak nie żyje po tym jak jego ex-dziewczyna wynajęła gości, którzy go torturowali, a na końcu zabili! Młodziak zmarł w środę, a w całe zajście zamieszana jest także ciocia tej chorej laski. Oboje są teraz przesłuchiwani przez policję.
To nie koniec. Da Silva podobno przed samą śmiercią zdołał wydusić kilka słów policjantom. Zdradził, że wpadł w pułapkę w czwartkową noc zeszłego tygodnia, zaraz po tym jak zerwał ze swoją dziewczyną Alyne Padula. Kurna, wygląda na to, że męczyli dzieciaka prawie tydzień!
Biedny gościu. Ludzi mają czasami nieźle krzywo pod kopułą!

No i się chłop doigrał. W sumie dobrze mu tak, bo po tym chamskim zachowaniu w meczu sprzed dwóch tygodni, gościu bardzo stracił w moich oczach. Dziś Austria Wiedeń w meczu rewanżowym Pucharu UEFA zagra w Poznaniu. Czy Jacek Bąk może liczyć na piękne i owacyjne przywitanie ze strony kibiców Lecha ( w końcu kiedyś bronił ich barw ). Haha - oczywiście wręcz przeciwnie. Zresztą przypomnijmy sobie czemu ...
No ci co tego nie wiedzieli już wiedzą. Taki cios nie mógł pozostać szybko zapomniany przez kibiców z Poznania, bo jaki głąb szpanuje i do tego bije swoich! Zaraz po meczu wielu fanów, czy pseudo-fanów zapowiadało zemstę, no i o mało do tego nie doszło.
Wczorajszego wieczoru kiedy niczego niespodziewający się Jacuś siedział sobie w holu hotelu, w którym przebywali Austriacy, z niezapowiedzianą wizytą wpadli ... No kto? Babcia, mama, kuzyn? Oczywiście, że nie. No chyba, że jego babcia jest łysa, szeroka w barach i zmieniła płeć podczas pobytu w więzieniu. W końcu ona też mogła znienawidzić wnuka, który bije jej rodaków. No, ale podchodząc do tej sprawy na poważnie - Bąka odwiedzili oczywiście chuligani, dzięki którym chłopak na pewno trząsł portkami nawet podczas snu. Na szczęście doszło tylko do przepychanek, bo szybko zareagowała na to ochrona hotelu. Karki uciekły, a wszystko to jest dowodem na to, że byłego reprezentanta Polski czeka dzisiaj gorące piekło na stadionie w Poznaniu. Jak to będzie wyglądało okaże się za kilka godzin.

Nie lada gratka i wspaniałe pamiątki czekają na kolekcjonerów i kibiców ŁKS-u Łódź, których drużyna obchodzi właśnie 100-lecie istnienia klubu. Widać, że działacze klubu robią wszystko, by tą uroczystość uczcić godnie. Od przedwczoraj łodzianie mają przyjemność, wysyłając list lub kartkę do przyjaciela, czy kogokolwiek, nakleić znaczek, który wraz z Pocztą Polską został przygotowany specjalnie z okazji stulecia "ełksy".
Jednak to nie wszystko. W pierwszym dniu, kiedy w punktach poczty pojawił się wyżej wspomniany znaczek, można było zakupić także jubileuszową kartkę, a na niej pamiątkowy stempel. Widokówkę zaprojektowała pani Marzanna Dąbrowska. Jak wyglądała? Logo ŁKS z napisem "100 Rocznica Powstania Łódzkiego Klubu Sportowego" i archiwalne zdjęcie Henryka Szymborskiego, mistrza Polski z 1958 roku, cieszącego się po zdobyciu gola.
Jestem ciekaw czy nadal te kartki są w obiegu. A jeśli nie, to i tak po krótkim przeszukaniu Allegro znajdzie się ktoś, kto takowy jubileuszowy świstek papieru będzie chciał odsprzedać. Więc jeśli jesteś kibicem łódzkiego klubu, lub zbierasz pamiątki sportowe, to naprawdę warto mieć taką w swojej kolekcji, bo to jedyny klub w Polsce, który w taki sposób upamiętnił stulecie istnienia.
zdjęcie: wp.pl

A my się dziwimy dlaczego młodzi, w połowie polscy piłkarze grający od dzieciaka poza granicami naszego kraju nie chcą występować w naszej kadrze. Wszystko to wina tego dziada, naszego super byłego selekcjonera reprezentacji, pana Jerzego Engela. Kiedyś "Endżel" obiecał, że grajki reprezentacji juniorskich z zagranicy będą dostawali pieniądze za podróż na mecze. I jak się pewnie domyślacie - słowa nie dotrzymał. A przynajmniej nie do końca.
"Zawodnikom zwraca się kasę tylko za przyjazd na spotkania eliminacyjne i na jeden mecz towarzyski w roku. Za podróże na pozostałe gry płacą futboliści lub ich rodzice" - twierdzi jeden z pracowników PZPN. "Nie mamy pieniędzy, by płacić za wyjazd na każdy mecz sparingowy lub na konsultacje" - broni się Engel.
Jakiś czas temu nasi super pomysłowi działacze powołali na mecz reprezentacji U-16 chłopaka o imieniu Martin Kompala. Jednak gdy junior Borussi Monchengladbach i jego rodzice dowiedzieli się o tym, że kasę na podróż będą musieli wyrzucić z własnej kieszeni szybko zrezygnowali z wyjazdu. Ostatecznie jednak jakoś udało namówić się Martina i w meczu przeciwko Holandii wystąpi. Ale czy będzie tak z każdym polskim talentem grającym na zachodzie. Chyba nie. A wkrótce okaże się, że przez pazerność naszych działaczy ( w końcu lepiej jak kasa wpadnie do ich kieszeni ) stracimy kolejne brylanciki, które mogłyby stanowić o sile naszej reprezentacji Polski w przyszłości.
Czego człowiek nie zrobi dla pieniędzy, a jeśli miałoby to także związek z czymś, co dzieci zachęciłoby do czytania i wpłynęło na ich życie pozytywnie, z większą satysfakcją byśmy to robili. O tym chyba pomyślał David Beckham idąc w ślady Madonny and Geri Halliwell . Kto jak kto, ale ten człowiek łeb do interesów ma. Zarabia krocie w samym LA Galaxy, a gdyby dodać jego wpływy ze wszystkich innych źródeł chyba ręce by nam opadły ze zdumienia. Do czego zmierzam, otóż idol wielu dzieciaków i marzenie większości kobiet na świecie wkrótce wyda serię książek dla dzieci. Tomy bajeczek zostaną wydane w 2009 roku przez piłkarską akademię Becksa w Los Angeles i Londynie.
David oczywiście jest bardzo zadowolony z tego pomysłu. Takie bajeczki o młodych piłkarzach mają na celu nie tylko zachęcić dzieciaków do czytania, ale także do uprawiania sportu, który w przyszłości może stać się sposobem na życie.
Czy Beckham będzie wymyślał historyjki sam? Uff... na szczęście nie, bo jakoś nie potrafię wyobrazić sobie Beckhama w takiej roli, chociaż w tych goglach na zdjęciu powyżej wygląda całkiem okazale. Tytuł? Nieznany, ale to na pewno wyjaśni się wkrótce.

Joł, joł wszyscy fani hip hopu, rapu i temu podobnych. Właśnie światło dzienne ujrzało video, na którym swoje umiejętności wokalne zaprezentował napastnik Liverpool FC, pan Ryan Babel. Szkoda tylko, że wszystko jest po holendersku, jednak z tego co udało mi się gdzieś wyczytać pierwsze cztery linijki tekstu idą tak:
"Rap to moje hobby
Raperzy nie chcą problemów
Jestem gwiazdą Liverpoolu, a te dupeczki dają mi miłość
Wiem która godzina jest, właśnie kupiłem nowy zegarek"
Hah .. i co o tym sądzicie. Tekst po przetłumaczeniu z leksza bezsensu, ale co tam posłuchać można.