
Szczerze... zaczyna mi być powoli żal bramkarza reprezentacji Polski. Ostatnie dwa miesiące to dla "Borubara" to bez wątpienia prawdziwy koszmar. Czepiają się jego kibice Rangersów, a nawet ci, którzy do niedawna uważali go za "Boga" - kibice Celticu.
Co na to Artur? Jest coraz gorzej, a całe to zamieszanie wokół jego osoby przerzuca się na boisko i jego brak koncentracji. O co chodzi? Spójrzcie na "szmatławca" jakiego Artur puścił w dzisiejszym meczu z Hibernian przegranym 2:0.
Co wy na to? Według mnie porażka na maksa, a dni bramkarza reprezentacji Polski w Szkocji są już policzone. Czy Artur się podniesie? Oby... czekamy z niecierpliwością na dyspozycję sprzed kilku miesięcy, kiedy to brylował w bramce podczas letnich finałów Mistrzostw Europy.
Bez przesady... to nie robot, tylko człowiek i też może mieć gorsze dni.
Ogólnie dziś cały Celtic zagrał fatalnie i najprawdopodobniej era Strachana w tym klubie dobiegnie końca.
I dni nie są policzone, bo Boruc ma kontrakt ważny do 2012 roku, a The Bhoys (czyt. Celtic) nie w głowie ściągać nowego bramkarza w obliczu odejścia do Japonii ich największej gwiazdy - S. Nakamury.