
Ostatnie wybryki dwóch zawodników Polonii Warszawa postawiły na nogi cały piłkarski świat. I to nie tylko w Polsce. Pomoc zaproponowała też angielska klinika "Sporting Chance"- pisze Dziennik.
"Pomagamy piłkarzom oraz innym sportowcom w walce ze słabościami. Możemy przyjąć i Radosława M., i Piotra Ś." - mówi dyrektor kliniki, James West.
Alkohol, bójka z policją w Mielnie, grożenie policjantowi śmiercią przez "Świra" - na byłych reprezentantach Polski ciążą poważne zarzuty. To nie pierwsi piłkarze, którzy mają takie kłopoty. Jeden z najlepszych obrońców w historii Arsenalu, Tony Adams, borykał się ze znacznie poważniejszymi pozaboiskowymi problemami niż "Świr" i "polski Beckham".
Po wyjściu z życiowego zakrętu postanowił pomóc innym. W 2000 roku otworzył klinikę "Sporting Chance", która wyprowadza na prostą sportowców z uzależnieniami i trudnym charakterem. "W "Sporting Chance" cieszymy się, kiedy możemy pomóc wszystkim tym, którzy tego potrzebują. Możemy przyjąć i Radosława M., i Piotra Ś." - tłumaczy dyrektor kliniki, James West.

Trzem piłkarzom zatrzymanym w nocy z niedzieli na poniedziałek w Mielnie za znieważenie policjantów, nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów. O zatrzymaniu piłkarzy poinformowała w poniedziałek TVN24. Według stacji zatrzymanymi są dwaj byli reprezentanci Polski Radosław Majdan i Piotr Świerczewski.
"Odbywała się tam głośna impreza, w której uczestniczyło kilkanaście osób. Pierwszy policjantów zaatakował Piotr Ś. Najpierw ich wyzywał, potem zaczął bić funkcjonariuszy pięściami w twarz i kopać. Do Piotra Ś. dołączyli wkrótce Radosław M. i Radosław Ch." - zrelacjonował wydarzenie Karczyński.
Piotr Ś. - jak poinformował rzecznik zachodniopomorskiej policji - zachowywał się agresywnie również po zatrzymaniu. - Groził policjantom, że ich załatwi - zakończył Karczyński.
Piotr Świerczewski umie się bić. Przekonywał nas o tym niejednokrotnie. Od czasu do czasu trafiał na niewłaściwą osobę, jak kiedyś podczas jednej z sylwestrowych zabaw. Tym razem tak mu się nie upiecze. Za owe wykroczenie grozi kara... od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności!
Nas najbardziej rozbawiła wypowiedź Jacka Zielińskiego, który w taki sposób powiedział o Świerczewskim i Majdanie: -Na razie są zawieszeni w prawach zawodnika, więc nie biorą udziału w treningach.
A czy nie uczestniczą w treningach, bo siedzą w areszcie?