
Przemoc – to zjawisko na boiskach piłkarskich we Włoszech coraz bardziej popularne … niestety. Co tydzień możemy poczytać w przeróżnych źródłach o tym jak to futbol w Italii schodzi na drugi plan. Jednak chuligaństwo występuje wszędzie, a sami z własnego, polskiego doświadczenia wiemy, jak trudno się z nim walczy. Dzisiaj opowiem Wam o historii pseudosympatyków Catanii, którzy jakiś czas temu przyjechali na meczyk do Chievo. Nie prali się, meczu nie przerwali, ale przyjezdni chcąc zrobić na złość kibicom domowych rąbnęli co po niektórym GPSy z samochodów … niezła komedia. Ale to normalka … jednak normalne nie jest to, że chuligani zrozumieli swój błąd i chcą go naprawić!
Jakież miny pełne zdziwienia musiały pojawić się na twarzach sympatyków Chievo, kiedy w ich ręce wpadło zaproszenie na kolację, na którą zapraszał ich fan club Catanii „Old Elephants” pochodzący z Verony. Chłopaki postawili im żarełko w typowym Sycylijskim stylu, a na koniec ufundowali prezenty – nowiuteńke GPSy … dla każdego kto je stracił! Brawo!
Widzicie chłopaki?? Nasi chuligani w odpowiedzi na takie miłe zachowanie powinni zrobić ściepę i zaprosić kolegów w niebieskich mundurkach na kolacyjkę ... Bo tyle co im radiowozów, łbów i temu podobnych naniszczyli, to choćby dziady jadły codziennie za pieniądze naszych pseudo, w życiu tych strat, by te obiadki nie pokryły.

I znowu czołówki gazet sportowych we Włoszech okupują nie piłkarze, a pseudokibice. Fani Serie A już chyba prześcignęli w głupocie naszych kibiców, bo słyszy się o nich coraz częściej. Tym razem "bohaterami" są kibice Napoli. Ich podróż pociągiem na trasie Rzym - Neapol kosztował włoski rząd ok pół miliona euro! Dlaczego aż tyle?! Widocznie chłopaki tak źle znieśli remis 1:1 z AS Roma, że postanowili sobie zniszczyć 4 pociągi.
Coś mi się wydaje, że to ostatni wyjazd fanów beniaminka Serie A - tak to się może skończyć. Władze włoskiej federacji piłkarskiej już planują jak tu ukarać huliganów Napoli. Grozi im nawet zakaz stadionowy w wyjazdowych spotkaniach do końca sezonu!
Czy kibice włoskiej drużyny zasłużyli na tak surową karę? Oczywiście, bez dwóch zdań, jednak Domenico Mazzilli odpowiedzialny w rządzie włoskim za bezpieczeństwo na imprezach masowych uważa, że ponieść konsekwencje powinni tylko winni tego zajścia - "Ktokolwiek się tego dopuścił, zapłaci za to. Wszystkie zajścia zostały zarejestrowane, nagrania zostaną dokładnie sprawdzone i każdy, kto jest winny, zostanie ukarany."

Nie od dziś wiadomo, że Tiago Mendes nie jest ulubieńcem szefów Starej Damy. Portugalczyk kosztował ich trzynaście milionów euro, a delikatnie mówiąc nie zaczął jeszcze spłacać tej inwestycji. Do mediów przedostała się informacja, że Tiago zamknął prezesa Giovanni Gigli'ego w klubowej łazience. Czyżby piłkarz mścił się za próby sprzedania go z klubu za wszelką cenę?
Jak się okazuje informacje na ten temat są prawdziwe i potwierdza je sam poszkodowany. - Historia o tym, że zostałem zamknięty przez Tiago w ubikacji jest prawdziwa - mowił Gigli. Uwolnić go miał dopiero po godzinie Alessandro Del Piero, który usłyszał dobijanie się do drzwi. To jest dopiero symbol zespołu. Nie dość, że od lat strzela bramki dla Juve to jeszcze ratuje z opresji najważniejsze osoby w klubie.
Czym mógł kierować się piłkarz, wycinając taki numer najważniejszej osobie w klubie? Tego nie wiadomo, ale prawdopodobnie chodzi o próby wypożyczenia Portugalczyka do innego klubu. Tiago formą nie zachwyca, ale nie zamierza się z Turynu wyprowadzać. Czyżby w tak specyficzny sposób chciał wpłynąć na działania szefostwa?
Źródło: Futbol.pl

Znacie tą panią? Kimże jest ta całkiem nieźle prezentująca się brunetka na zdjęciu powyżej? Tak, oto panie i panowie prezentuje się nowa "Pani" prezes AS Roma! Tak dobrze czytacie, i pewno zastanawiacie się tak jak ja - jakże kobieta da rade poprowadzić tak wielki klub jakim jest rzymski gigant.
Na imię ma Rosella Sensi i ma 37 lat. Przyznacie, że dobrze się trzyma jak na swój wiek. Ale ma się pieniądze, to można sobie pozwolić na różnego rodzaju drogie kuracje upiększające. O nowej "Pani Prezes" pisaliśmy przy okazji śmierci jej ojca Franco Sensiego, który pełnił tą samą funkcję. Już wtedy Rosella była faworytem do objęcia stołka po ojcu - no i stało się. Zarząd Romy postanowił kontynuować rodzinną politykę klubu.
Oczywiście dziewczyna nie była byle córeczką tatusia, rozpuszczającą pieniądze, nie interesującą się futbolem. Już wcześniej pracowała w zarządzie rzymskiego giganta jako dyrektor wykonawczy, więc co nieco wie o co biega. Czy sobie poradzi? Jej najbliżsi współpracownicy sądzą, że tak - "Mówi się, iż kobiety to płeć słaba. Roselli jest tego zaprzeczeniem, zawsze stawia twarde wymagania"
Życzymy powodzenia!

Tylko kilku piłkarzy na świecie miało szanse czerpania radości z seksu z tak pięknymi kobietami jak Gisele Bundchen, Francescą Lodo, czy Manuelą Arcuri. Były obrońca reprezentacji Włoch Francesco Coco, bo o nim mowa dał sobie z nimi już spokój. W jego sercu widnieje teraz księżniczka z bajki, Saba Wesser.

32-latka swą egzotyczną urodę zawdzięcza ojcu pochodzącym z Włoch i matce z Etiopii. Nie powiem, taki typ urody kocham u kobiet, dla tego Saba Wesser jest w pewnym rodzaju moim ideałem. Dziewczyna pozowała nawet nago do kilku kalendarzy, jednak w sieci znalazłem tylko kilka fotografii tej pięknej mulatki.




Szczerze, to w ogóle się nie dziwimy, ale Ronaldinho potraktował tą sprawę całkiem serio. Brazylijczyk zakochał się na zabój w szwedzkiej piłkarce, poprosił ją o rękę i... dostał kosza. Do oświadczyn doszło podczas zakończonej już Olimpiady w Pekinie, gdzie Ronaldinho przebywał w wiosce olimpijskiej z resztą zespołu.

Niedoszłą żoną Brazylijczyka jest piłkarka reprezentacji Szwecji Johanna Almgren. Piłkarzowi AC Milanu od razu wpadła w oko szwedzka piękność. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia, tylko nieodwzajemniona.
"Przy pierwszym spotkaniu w hotelowym foyer był bardzo szarmancki. Pocałował mnie i moje koleżanki w ręce, co jest w Szwecji niespotykane, położył rękę na sercu i głęboko spojrzał w oczy. Coś mówił, czarująco się uśmiechając, jednak nic nie rozumiałyśmy, a on z kolei przyznał, że nie zna angielskiego" - opowiada Almgren.
Ronaldinho jednak się nie załamał. Następnego dnia poprosił ją o rękę. "Otrzymałam wiadomość z recepcji, że jestem zaproszona na spotkanie na 11. piętrze. Kiedy tam się pojawiłam czekał Ronaldinho, Diego i Anderson. Nie mogliśmy się porozumieć w żadnym języku i wtedy z poważna miną wstał i przeczytał z kartki zdanie po angielsku: czy chciałabyś wyjść za mnie za mąż?" - kontynuuje piłkarka.
I w tym momencie czar prysł. Brazylijczyk dostał kosza. "Odpowiedziałam, że niestety nie, ponieważ mam już swojego wymarzonego księcia, który czeka na mnie w Szwecji" - odpowiedziała mu bowiem pani Almgren.
Nie mamy wątpliwości, że Ronaldinho znajdzie niedługo kolejną kandydatkę. Radzimy jednak nauczyć się choć jednego zdania po angielsku, tego najważniejszego.

Kilka dni temu zmarł prezes AS Roma, Franco Sensi. Zresztą pisaliśmy o tym, więc na pewno pamiętacie. 82-latek zmarł po bardzo długiej i przewlekłej chorobie, więc nie było to aż tak wielką niespodzianką.
We wczorajsze popołudnie natomiast odbył się jego pogrzeb. Zjawiło się tysiące kibiców rzymskiego klubu, "prawie" wszyscy chcieli oddać hołd człowiekowi, który pełnił władzę w ich ukochanym klubie przez 15 lat. Dlaczego napisałem prawie? Otóż nie obyło się bez niestety nieprzyjemnych ekscesów, które na pewno, nam kibicom neutralnym nie pozwolą zaliczyć fanów Romy do "tych" normalnych. Bo jak można uszanować ostatnie pożegnanie prezesa obrażając i oblewając kubłem wody innych, tych którzy z rzymskim klubem mają raczej mało wspólnego.
Na pogrzebie oprócz kibiców AS Roma zjawili się także dyrektor generalny AC Milan Adriano Galliani i prezes Interu Mediolan, pan Massimo Moratti. Niektórym idiotom to bardzo nie spodobało się, ten pierwszy skończył z kubłem wody na głowie z towarzyszącymi gwizdami, natomiast drugiego pseudokibice zmieszali z błotem różnego rodzaju wyzwiskami. Panowie i gdzie tu szacunek? Czasem wydaje mi się, że włoscy fani są jeszcze głupsi niż ci nasi, a im więcej takich ekscesów tym bardziej się do tego przekonuje.

Śmierć, niestety każdy ją spotka na swojej drodze, prędzej czy później wszyscy skończymy w jednym wspólnym miejscu "niebie/piekle". Wczoraj przyszedł czas dla prezesa włoskiego klubu AS Roma, pana Franco Sensiego. Czy to dobra wiadomość dla kibiców Romy? Nie mam pojęcia, nie orientuje się jak to wszystko wyglądało wewnątrz rzymskiego giganta, jedynie po wynikach można wyczytać, że nie było aż tak źle.
Prezes Sensi siedział na na stołku w AS Roma od 15 lat, niestety jego wieka (82 lata) powodował, że od jakiegoś czasu ciężko chorował. Wracając do wyników, za jego kadencji Rzymianie zdobyli Mistrzostwo Włoch w 2001 roku, a także puchar tego kraju w 2007 roku.
Kto przejmie stery na stołku prezesa AS Romy? Możliwe, że kobieta, córka Franco, która pełni w klubie rolę dyrektora wykonawczego, ale czy to dobry pomysł zatrudniać kobietę na tak odpowiedzialne stanowisko. W końcu to futbol, sport który nie jest najmocniejsza stroną płci pięknej.

Legendarny włoski piłkarz Roberto Baggio wraca do piłki! Po czteroletniej przerwie wraca do świata futbolu. Luigi Corioni, prezydent Bresci Calcio poinformował, że jeden z najlepszych zawodników w historii drużyny, zostanie zatrudniony w klubie jako kierownik.
Roberto Baggio jest uznawany za najlepszego włoskiego piłkarza w historii. W swojej 22-letniej karierze reprezentował barwy Fiorentiny, Juventusu, Interu, AC Milanu i Bolonii. Jego ostatnim klubem była Brescia, w której grał w latach 2000-2004.
"To będzie czwarty sezon, w którym przyjdzie nam grać w Serie B. Kiedy Baggio skończył karierę powiedział do mnie: Potrzebuję przerwy, bo chcę spędzić trochę czasu z rodziną, potem zobaczymy co będzie.Teraz Roberto wraca do klubu, tym razem nie jako zawodnik, a kierownik drużyny" - powiedział dla włoskiego Il Giorno prezydent Luigi Corioni.

Czy ludzie żyjący we Włoszech są ludźmi o bardzo słabych nerwach? Otóż wydaje się, że tak. Jeszcze nie ucichła sprawa, kiedy kilka dni temu nie wytrzymał Ancelotti pokazując "fucka" do kibiców Juve, a już napływają do nas kolejne informajce o tym, że to samo przydarzyło się weteranowi Serie A, Christianowi Vieri. Sytuacja podoba do tej opisywanej wcześniej. Głośne gwizdy, ciągłe wyzwiska kibiców Varese sprawiły, że były napastnik reprezentacji Włoch schodząc do szatni postanowił odpłacić się kibicom przeciwnym pokazując im środkowy palec! Zobaczcie video.

Chcesz zostać udziałowcem w jednym z klubów niższych lig włoskich? Chcesz wpływać na wszystkie decyzje personalne, finansowe klubu? Nic prostszego, wiele do szczęścia nie trzeba, jedyne 60 euro!
To naprawdę wspaniały pomysł, który może uratować egzystencję kilku mniej znanych drużyn z Włoch. Ten projekt był próbowany już w Wielkiej Brytanii i wszystko pięknie się udało. Kibice kupili Ebbsfleet United, który występował w 5 lidze angielskiej, a pieniądze internautów pozwoliły temu małemu klubikowi wystąpić w finale FA Trophy na Wembley, przed 40 tysięczną publicznością!
Wracając do sprawy, jeśli twoja odpowiedź na pytania zadane na samym początku brzmi: 'TAK!", to nie czekaj, tylko zaloguj się na stronie MySoccerClub.it. Tam wybierz drużynę, którą chciałbyś prowadzić, a potem cierpliwie czekaj, bo jeśli suma chętnych przekroczy 20 tysięcy ludzi, klub jest twój! Oczywiście nie dosłownie, wszystkie decyzje zapadają wśród wszystkich tych, którzy wpłacili 60 euro.
Tutaj cała lista klubów, które możesz wesprzeć. Na prowadzeniu znajduje się drużyna z Rzymu, która zebrała już ponad 11% potrzebnych funduszy.

Był na pewno wielkim autorytetem nie tylko dla młodych ludzi, ale także innych trenerów. Jednak jego opinia po turnieju TIM Trophy na pewno diametralnie się zmieni. Carlo Ancelotti, bo o nim tutaj mowa wraz ze swoim AC Milanem przyjechał na turniej do Turynu, w którym brał udział także Juventus i Inter Mediolan.
Podczas meczu z gospodarzami, szkoleniowiec czerwono-czarnych usłyszał pod swoim adresem wiele gorzkich słów i obelg, które działały bardzo negatywnie na jego nerwy. W pewnym momencie wulkan wybuchł, Ancelotti wyszedł zza ławki i pokazał co o kibicach Juventusu myśli, posyłając w ich stronę środkowy palec, przysłowiowe "Fuck you". Każdy wie o co biega, więc nie będę tłumaczył.
"Nie wstydzę się tego gestu" - mówił trener Milanu w po meczowych wywiadach. "Pierwszy raz tak się zachowałem i myślę, że ostatni. Po prostu nie mogłem już słuchać tych obraźliwych wyzwisk na mój temat. Na szczęście była to mała grupa osób, od której oberwało się także Jose Mourinho, Zambrottcie, Materazziemu i Dejanowi Stankovicowi."
Poza tym incydentem cały turniej Ancelotti będzie wspominał na pewno dobrze. W końcu jego Milan go wygrał pokonując po rzutach karnych Milan, a potem remisując z Interem.

Nie da się ukryć, że ostatnie 'niusy' na naszym portalu nie są za bardzo miłe i nikomu nie życzylibyśmy tego co dotknęło Browna, Martinsa i teraz Mexesa. Ten ostatni wczoraj, około północy dowiedział się o tym, że jego córeczka została porwana. Tą nieprzyjemną wieść przekazała mu jego żona, która z drżącym głosem poinformowała gracza Romy, że sprzed domu skradziono jej samochód... z ich dwuletnią córeczką w środku!
Cały horror rozegrał się wczoraj wieczorem, kiedy to małżonka Mexesa, Carla, nie chcąc budzić swoje pociechy, postanowiła każde z osobna zanieść do pokojów. Najpierw wzięła swojego czteroletniego syna, Enzo. Kiedy zeszła po córkę okazało się, że jej samochód zniknął, a wraz nią dwuletnia Eva.
Przerażona kobieta zawiadomiła natychmiast karabinierich, którzy po 20 minutach znaleźli samochód porzucony na małym placu 2 kilometry od domu państwa Mexesów. Na szczęście w środku była dziewczynka, która - jak gdyby nigdy nic - smacznie sobie spała.

Fajne buty nie? Nie wiem jak wy ale to zdjęcia, a dokładniej osoba prezentująca się tak okazale w żółtych bucikach na pierwszy rzut oka przypomina mi Brazylijczyka Pato, oczywiście to nie on, a nowy nabytek włoskiego giganta Interu Mediolan, Philippe Coutinho Correia.
"Coutinho", bo pod takim pseudonimem boiskowym grywał w Vasco da Gama 16-latek, to od wczoraj najdroższy młodziak w historii futbolu. Chociaż niepełnoletni, to już działacze z Mediolanu pokusili się wydać aż 10 milinów euro! To niebywałe, naprawdę jak czytam tak informacje to aż boje się myśleć o tym co będzie w przyszłości. Wkrótce dojdzie do tego, że 10 latek będzie kosztował kilka milionów.
Na koniec dodam, że młody Brazylijczyk na razie zostanie w Vasco da Gama na wypożyczeniu, gdzie ma większą szansę na grę i rozwijanie swoich nieprzeciętnych umiejętności piłkarskich. Jestem ciekaw gry tego chłopaka, nigdy o nim nie słyszałem, no ale wkrótce to się na pewno zmieni.

Jeden z najgroźniejszych i najpotężniejszych gangów neapolitańskiej kamorry - Casalesi usiłował kupić Lazio Rzym, ustaliła prokuratura z Wiecznego Miasta, prowadząca dochodzenie w sprawie próby tego klubu piłkarskiego.
We wtorek wydano nakaz aresztowana 10 osób, którym zarzuca się próbę zakupu klubu Serie A za pieniądze mafii.
Z dochodzenia o kryptonimie "Broken Wings" (złamane skrzydła) wynika, że głównym celem mafiosów była chęć uprania brudnych pieniędzy.
Gangsterzy stosowali przy tym przemoc i pogróżki. W próbę przejęcia Lazio przez gang zamieszany był były znany piłkarz tego klubu Giorgio Chinaglia, wobec którego wydano nakaz aresztowania. Przed dwoma laty, gdy również groził mu areszt z powodu zarzutów o prowadzenie przestępczej działalności, ukrył się w Stanach Zjednoczonych i pozostaje nieuchwytny dla włoskiego wymiaru sprawiedliwości.
Pozostałe nakazy aresztowania wydano wobec pozostających jeszcze na wolności szefów gangu, znacznie osłabionego ostatnio po fali aresztowań i głośnym procesie, w którym wydano 16 wyroków dożywocia.
Klan Casalesi został opisany niedawno w głośnej w wielu krajach książce 29-letniego włoskiego pisarza Roberto Saviano-"Gomorra". Autor bestsellera, z powodu pogróżek ze strony mafii, ma policyjną ochronę. Nazwa gangu pochodzi od miejscowości pod Neapolem, która jest jego siedzibą - Casal di Principe .
Saviano ujawnił nie tylko szeroki zakres działalności klanu - od handlu narkotykami po kontrolę nad wywozem i utylizacją śmieci, ale także związki z gangami mafijnymi we wschodniej Europie.
Ekranizacja "Gomory" otrzymała Grand Prix na festiwalu filmowym w Cannes w maju tego roku.
(PAP)

Początek rozgrywek ligi angielskiej coraz bliżej pora więc wziąć się do roboty. Pomyśleć o tym musi szczególnie Wayne Rooney, który w zeszły weekend powrócił na boisko w meczu towarzyskim przeciwko Aberdeen z lekką nadwagą. Czyżby zjadł za dużo tortu weselnego? Może i tak, ale wypady na cało nocne imprezy w Las Vegas i zajadanie się fast foodami także mu mogło nie służyć.
Jeśli mam być szczery nie wygląda na to, by brzuszek zbytnio przeszkadzał mu w grze. Rooney praktycznie wygrał mecz dla Czerwonych Diabłów. Najpierw zdobył gola, a potem wypracował karnego co pozwoliło odnieść spokojne zwycięstwo 2:0 nad drużyną, że Szkocji. Zresztą zobaczcie sami na filmiku poniżej.
Napastnikiem, którego czeka na prawdę ogrom pracy nad sobą, jest ten oto pan na zdjęciu poniżej. Ronaldo ma wciąż ważny kontrakt z AC Milan, ale coś mi się zdaje, że zanim zagra we Włoszech, pierwsze będzie musiał spędzić trochę czasu na urlopie macierzyńskim, bo w ciąży grać raczej nie wskazane.


Każdy piłkarz, chodzi o tych naprawdę wielkich posiada i posiadał nałogi, często takie które prowadziły do samookaleczeń itp. Maradona potrzebował wielkie wiadro kokainy by pokazać "Rękę Boga" i kilka innych majstersztyków, które zapamiętamy do końca życia, Garrincha - legenda Brazylii przyznał się, że lubił jeździć po pijaku i do tego odbył tony zwierzęcych stosunków seksualnych by pokazać swoją boskość na boisku. Teraz przychodzi pora na Ronaldo, oczywiście chodzi nam o tego prawdziwego Ronaldo, Brazylijczyka, który pokazuje na zdjęciu, że palenie cygara nie jest mu obce, a i jego brzuszek lubi pojeść.
Najlepszy strzelec w historii piłkarskich mistrzostw świata (15 bramek), król strzelców mundialu 2002 (osiem goli), przebywa obecnie na hiszpańskiej wyspie Formentera. Mieszka na luksusowym jachcie i przez całe dni szaleje na motorówce.
Wszystko to oczywiście w towarzystwie swojej Marii, która jeszcze niedawno chciała go zostawić, bo po co komu piłkarzyk lubiący stosunki z transwestytami. Dodatkowym zaskoczeniem jest to, że ostatni rok Brazylijczyka nie należał do udanych, jednak ten tryska ogromny humorem. Może to powód, że wkrótce na świat przyjdzie jego drugie już dziecko. Pierwsze ma z byłą żoną Milene Domingues. Mały Ronald przeszedł na świat 8 kwietnia 2000.
Kolejny piłkarz w zeszłym tygodniu założył na palec tak zwany "wykrywacz kłamstw", jak to mówił Marcin Daniec w jednym ze swoich najsłynniejszych skeczów o MŚ w Korei i Japonii. Tym razem to kapitan reprezentacji Rumunii i gracz Interu Mediolan, Cristian Chivu poślubił swoją narzeczoną Adeline Elisei, o której pisaliśmy w serii "WAG Of The Day"..
Cristian jest świeżo po zabiegu operacyjnym barku, jednak jego matka zapewniała, że weselne szaleństwa nie wpłyną negatywnie na jego zdrowie. Wszystko podobno wyglądało wspaniale, mamusia nie ukrywała łez szczęścia.
A zapomniałbym dodać. Nie był to ogromna ceremonia, nic wyszukanego, kameralny ślub i wesele, na które zaproszeni byli tylko najbliżsi i rodzina, a wszystko odbyło się w Bukareszcie.

Pamiętacie Matiasa Almeydę? Jeszcze całkiem niedawno świetny gracz takich klubów jak Lazio, Interu, Parmy czy też Bresci. Niestety jego życie nie układa się już tak kolorowo jak to było dotychczas, gdyż wielokrotny reprezentant Argentyny i uczestnik Mistrzostw Świata obecnie przeżywa załamanie psychiczne.
35-latek wyznał całą prawdę na temat swojej depresji w bardzo popularnej stacji radiowej na terenach Ameryki Południowej, jednak miejmy nadzieje, że to wszystko jest przejściową załamką, podobno nad zdrowiem Almeydy już czuwa bardzo dobry psycholog.
Piłkarz niedawno zakończył karierę i nie wiedział, że jego życie może tak diametralnie się zmienić. Zresztą to widać nie tylko na przykładzie Argentyńczyka, ale także Paula Gascoigne'a, który nawet próbował popełnić samobójstwo!
"Wszyscy nakłaniają Cię do gry, ale nikt nie myśli o tym co będzie po zakończeniu kariery. Przeżyłem już sporo trudnych chwil i potrzebuję pomocy. Brakuje mi tej piłkarskiej adrenaliny, tych żartów w szatni... Najlepszym trenerem, z którym kiedykolwiek współpracowałem był Sven Goran Eriksson." - powiedział załamany Argentyńczyk.

Jakiś miesiąc temu informowaliśmy was, że nowy boss Interu Mediolan, Jose Mourinho zakupił sobie willę w portugalskiej miejscowości, Setubal. Dom jest naprawdę piękny i ogromy, jednak lokalizacja nie sprzyja temu, by charyzmatyczny trener mógł dojeżdżać dziennie do pracy z tej właśnie posiadłości, bo to aż 2,100km do Mediolanu.
Tym razem "Special One" pomyślał i rozwalił kasę na willę u brzegu Laka Como, ok 50km na północ od Mediolanu. Na miejscu Mourinho będzie miał do dyspozycji basen, kort tenisowy i wspaniale dobrane meble antyczne. Poza tym jest także miejsce na helikopter, więc korki na drogach na pewno nie przeszkodzą Portugalczykowi by zjawić się na boiskach treningowych na czas, do tego skróci to czas podróży do kilku minut.
Ten dom poprzednio należał do włoskiego multimilionera, pana Antonio Ratti, który zmarł w 2002 roku - pisze thespoiler.co.uk

Zupełnie zapomniałem wam o tym napisać. Chodziła mi ta wiadomość po głowie od środy kiedy się o tym dowiedziałem, ale gdy przyszło do napisania czegoś, pstryk i wylatywało z głowy. Otóż okazuje się, że w zeszłym tygodniu nie tylko rodzinka Boruca wzbogaciła sie o jednego potomka więcej, jest nim także "Kaka Family".
W zeszły wtorek na świat przyszedł syn brazylijskiego zdobywcy Złotej Piłki za rok 2007, Ricardo Kaki, będzie nosił imię Luca. Do narodzin doszło w Sao Paulo, a matką jest oczywiście żona Brazylijczyka, Caroline.
Państwo Kaka pobrali sie w październiku 2006 roku, jednak dopiero teraz zdecydowali się na dziecko, gdyż wcześniej zwykle brakowało na to czasu, to praca, to studia itp. Teraz w końcu nadszedł ten odpowiedni czas, stało się to o czym marzył Brazylijczyk od dawna. Czyżby narodził nam się kolejny supertalent piłkarski?

Włoski napastnik Del Piero zgodził się na wzięcie udziału w "reklamówce". Za ogromne pieniądze reklamuje wodę mineralną Uliveto, która jest także sponsorem włoskiej reprezentacji. Wiele osób jednak śmiało się z Alessandro i wytykano mu, że, jak na zamieszczonym powyżej zdjęciu widać, rozmawia z... wróblem.
W każdym razie, firma Uliveto postanowiła wypuścić reklamówkę na antenie "TV commercials" kilka tygodni temu. Nie było jeszcze wówczas pewne czy trener Roberto Donadoni powoła utytułowanego Włocha na mistrzostwa Europy. Więc firma Uliveto postanowiła nagrać dwie wersje. Pierwsza, miała pojawić się jeśli Del Piero zostanie powołany na mistrzostwa. Druga, jeśli Alessandro nie zostanie powołany na mistrzostwa. Zresztą zobaczcie sami:
Tłumaczenie: wersja 1
zakonnica: Mistrzostwo Włoch?
ADP: Załatwione
zakonnica: Mistrzostwo świata?
ADP: Załatwione
Zakonnica: Euro?
ADP: Eh, się okarze...
Zakonnica: Pij Uliveto, będziesz silniejszy.
wersja 2:
zakonnica: Mistrzostwo Włoch?
ADP: Załatwione
zakonnica: Mistrzostwo świata?
ADP: Załatwione
Zakonnica: Euro?
ADP: (smutny) będę oglądał w TV
zakonnica: Masz, pij Uliveto. Pomaga w trawieniu.
Kiedy ktoś zaczyna nową pracę najważniejsze jest wówczas kupno domu. Nie inaczej postąpił trener Interu Mediolan. Jego nową posiadłością jest dom w Setubale.

Problemem jest tylko fakt, że Setubal znajduje się w Portugalii, dokładnie 2,167km od jego nowego miejsca pracy.

Oczywiście jest to rodzaj takiego "półdomu", w którym prawdopodobnie będzie spędział wakacje, ale powinien chyba pomyśleć najpierw o kupnie czego we Włoszech...

Ostatnio we włoskich mediach bardzo źle o piłkarzu Interu Mediolan, Luis'ie Figo wypowiadają się obrońcy praw zwierząt. Krótko mówiąc Portugalczyk nie zaliczy następnych kilku tygodni do spokojnych. Powód? Otóż zarzuca mu się, że z zimną krwią przejechał czarnego kota, który od jakiegoś czasu kręcił się już wokół ośrodka treningowego Interu.
Ja jako miłośnik zwierząt też tego typu zachowań nie pochwalam, ale też zastanawia dlaczego Figo chciałby przejechać kociaka specjalnie. Dziennikarze Faktu piszą, że od dłuższego czasu uważano tego kota za zmorę mediolańskich piłkarzy, to podobno przez niego tak źle idzie ostatnio piłkarzom Interu.
Patrząc na wczorajszy mecz i kolejną zaprzepaszczoną szansę na zapewnienie sobie mistrzostwa widać, że śmierć kota nie pomogła. Inter zremisował u siebie, a Roma wygrała, więc walka o mistrzostwo Serie A toczyć się będzie do ostatniej kolejki.
Wracając do sprawy, obrońcy praw zwierząt już organizują różne akcje protestacyjne przeciwko Figo. Na banerach umieścili już hasła, które mają wpłynąć na sumienie piłkarza.
"Figo - zabiłeś czarnego kota, cały świat czuje do ciebie odrazę", "Figo przyniosłeś wstyd Interowi. Sprawiedliwości dla kota!" - wypisują ludzie.
Portugalczyk przyznaje się do przejechania czarnego kota, jednak kategorycznie zaprzecza, że zrobił to specjalnie, dlatego domaga się przeprosin. Także włodarze klubu z Mediolanu uważają, że piłkarz jest niewinny.

Gwiazdor Ac Milan wczoraj w końcu zdobył się na odwagę i stanął przeciwko reporterom by wyjaśnić całą sytuację z transwestytami o której pisaliśmy parę dni temu.
Brazylijski napastnik zaznaczył przede wszystkim, że nic nie wiedział o panach o wyglądzie kobiet kiedy zamawiał je w jednej z agencji towarzyskich. Ronaldo mówił, że zorientował się, że coś jest nie tak kiedy wziął chłopaków do pokoju hotelowego.
"Popełniłem największą pomyłkę mojego życia. Po tym wszystkim dużo płakałem. Wstydziłem się tego co zrobiłem. Po za tym co widać w mojej osobowości mam także swoje słabości. Teraz muszę odbudować wszystko od nowa. Moje życie wygląda teraz jak dom, który został zniszczony przez huragan. Musze wszystko zbudować od początku."
Biedny Ronaldo, ale po co pchał się do takiego czegoś, teraz ma nauczkę. A dla fanów i anty fanów Ronaldo The Sun opublikował fajny, krótki teścik, w którym musisz zgadnąć czy pani/ pan na zdjęciu to kobieta, czy transwestyta. Zapraszam tutaj.